Tajemnicza choroba zdziesiątkowała personel Dolnośląskiego Centrum Transplantacji Komórkowych we Wrocławiu. Połowa pielęgniarek zaczęła uskarżać się na świąd skóry i dziwną wysypkę na ciele. Oddział został zamknięty, pacjenci wypisani do domów, a pielęgniarki dostały dwutygodniowe zwolnienia lekarskie.

REKLAMA

Przyczyny dolegliwości pielęgniarek bada w tej chwili sanepid. Jego pracownicy pobierają próbki powietrza. Na oddziale – jak informuje reporterka RMF FM Barbara Zielińska - rzeczywiście czuć specyficzny zapach chemikaliów. Problemy zaczęły się, kiedy w szpitalu rozpoczął się remont: Koleżanki, które pracowały na oddziale odczuwają bardzo silny świąd. Mają wysypkę na ciele - powiedziała naszej reporterce jedna z pielęgniarek.

Profesor Andrzej Lange, który podjął decyzję o zamknięciu oddziału przewiduje, że najgorsze dopiero się wydarzy. Robotnicy rozpoczynają właśnie remont szybów wentylacyjnych, które są siedliskiem bakterii. W połączeniu z chemikaliami powstanie mieszkanka wybuchowa - dodaje lekarz: Jeżeli zacznie się teraz wiercić w tych murach, to jest tak, jakby granat wpadł do szamba. Profesor ma nadzieję, że oddział uda się uruchomić już po nowym roku. Na miejsce czeka tam ponad tysiąc pacjentów z całej Polski.