Za cel mają wyprzeć z gminy wszystkie foliówki. Już ponad 1200 toreb uszyły seniorki z Nowego Warpna w Zachodniopomorskiem. Ekologiczne i wielorazowego użytku worki szyją z resztek materiałów. Chcą, żeby ich torby podbiły całą okolicę.

REKLAMA

/ Aneta Łuczkowska / RMF FM
/ Aneta Łuczkowska / RMF FM
/ Aneta Łuczkowska / RMF FM
/ Aneta Łuczkowska / RMF FM
/ Aneta Łuczkowska / RMF FM
/ Aneta Łuczkowska / RMF FM
Pierwsze torby powstały w zasadzie przez przypadek. Zofia Szlacheta z Klubu Seniora w Nowym Warpnie nudziła się w domu podczas upałów. Sięgnęła po maszynę do szycia, którą niedawno sprezentowała jej córka. Okazało się, że nawet bez doświadczenia uszycie torby nie sprawiło jej problemu.

Tak zrodził się pomysł, by torby - szmacianki, dziadówki - szyć masowo. Torby są teraz bardzo modne, a my mamy je bardzo różnorodne. Szyjemy z materiałów z domów. Prosimy ludzi, żeby przynosili nam materiały i wybieramy sobie i szyjemy - mówi Zofia Szlacheta.

Torby mają trafić do wszystkich mieszkańców Nowego Warpna

Seniorki chcą torby podarować wszystkim mieszkańcom. Są bardzo blisko tego celu. Od września uszyły już ponad 1200 sztuk. To tyle, ile osób mieszka w Nowym Warpnie.

Torby trafiają też do sąsiednich miejscowości w gminie. Znaleźć można je w miejscowych sklepikach. W przeciwieństwie do foliówek, szmacianki od seniorek do zakupów dodawane są za darmo.

Ciepło na sercu się robi, gdy widzę na ulicy kogoś z moją torbą, że ktoś docenia włożoną w to pracę - mówi Zofia Szlacheta i zapewnia, że to nie koniec akcji. Jeśli teraz ją zakończymy, to wiadomo, że torby się zużyją, człowiek zapomni je, rzuci gdzieś i pójdzie kupi ten worek plastikowy. A naszym celem jest całkiem wyeliminować plastik. Będziemy szyć teraz trochę mniejsze torby, specjalne na chleb, na warzywa czy grzyby - dodaje.

Potrzebny jest materiał i kolejny sprzęt

Seniorki wciąż potrzebują materiału, z którego uszyją torby. Nadają się do tego np. zasłony czy narzuty, ale też niewykorzystany materiał w belach.

Potrzebny jest sprzęt. Kobiety używają swoich maszyn, gdyby miały ich więcej, produkcja toreb przebiegałaby szybciej. Mają za to już sporą wprawę w szyciu. Praktyka czyni mistrza. To mogą być dwa kawałki materiału i doszyta rączka. Niektóre koleżanki wyspecjalizowały się w szyciu toreb, na które mówią koszulki. Bo to wygląda jak koszulka na ramiączkach, a powstaje z jednego kawałka materiału - dodaje Barbara Świerguła.

Panie planują teraz dodanie do swoich toreb jakiegoś charakterystycznego logo. Nadal chcą też przekonywać sąsiadów do ekologii. Myślę, że po nagłośnieniu naszej akcji, mieszkańcy będą już wiedzieli, że fajniej jest dla ekologii, jeśli na zakupy będziemy nosić ten woreczek, który to my tu szyjemy - dodaje Zofia Szlacheta.