​Dyrektor mazowieckiego oddziału NFZ zażądał pilnych wyjaśnień ws. wpisywania do kolejki pacjentów zgłaszających się do szpitala w Grodzisku Mazowieckiem. Placówka musi wytłumaczyć się z zapisywania chorych do poradni leczenia osteoporozy na 2018 rok. Taki termin podano naszemu reporterowi, który przygotowywał raport o kolejkach do specjalistów.

REKLAMA

NFZ żąda wyjaśnień, dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejce 5 lat, skoro kontrakt szpitala jest znacznie krótszy. Placówka nie może zapisywać pacjentów w terminach wykraczających poza przyznany kontrakt, a szpital ma kontrakt tylko na ten rok - mówi Agnieszka Gołąbek, rzeczniczka mazowieckiego NFZ.

Kluczowe jest też pytanie, dlaczego szpital ustawił pacjentów w kolejce do 2018 roku, a w dokumentach przesłanych do funduszu oraz pokazanych podczas kontroli NFZ sprzed pół roku czas oczekiwania to 204 dni. Nie wiem, gdzie prowadzona jest kolejka z zapisanymi pacjentami na 2018 rok. Będziemy to wyjaśniać, bo podczas kontroli w sierpniu nie ujawniliśmy kolejkowania pacjentów na 2018 rok - mówi Gołąbek. Jeśli okaże się, że jest prowadzona podwójna sprawozdawczość kolejkowa, to będziemy wyciągali konsekwencje - dodaje.

Podobnych rozbieżności między czasem oczekiwania na wizytę podawanym przez NFZ, a realnym w przychodni czy szpitalu jest bardzo wiele. Dlatego wszystkie zdiagnozowane przez reporterów RMF FM przypadki trafią do centrali funduszu.

"To niemożliwe, by nowy pacjent mógł być zapisany na 2018 rok"

Nasi dziennikarze sprawdzili, jak długo czeka się na przyjęcie do specjalistów w przychodniach w całym kraju. Okazało się, że w wielu przypadkach kolejki sięgają kilku lat. Ponadto często informacje podawane przez szpitale są inne od tych, które można znaleźć na stronach NFZ.

Prezes funduszu Agnieszka Pachciarz powiedziała w rozmowie z naszym reporterem, że powodem długiego oczekiwania na przyjęcie jest brak specjalistów. Pewnie w jakimś zakresie kolejki zawsze będą istniały. W wielu krajach tak jest i pewnie nigdy się nikt nie przyzwyczai, ale ważne jest to, żeby w sytuacjach pilnych ta opieka była jak najszybsza - powiedziała w rozmowie z dziennikarzem RMF FM.

Mamy takie dziedziny, gdzie problemy są dlatego, że nie ma części specjalistów. Fundusz zrobił dużo, żeby zakontraktować te świadczenia, ale nie do wszystkich naszych konkursów zgłaszają się specjaliści. Z informacji od pacjentów, i nawet z państwa doniesień wynika, że w niektórych miejscach lekarz, który powinien być minimum trzy razy w tygodniu, jest rzadziej - dodała.

Zdaniem szefowej NFZ różnica między podawanym przez przychodnie czasem oczekiwania i realnym terminem wizyty może wynikać z błędów popełnianych przez zapisujących. Bywa tak, że poradnia, być może przez niedokładność lub niedoczytanie zasad, wpisuje w kolejkę pacjentów, którzy przychodzą na kolejną wizytę kontrolną. To nie jest lista oczekujących, bo pacjenci pod opieką już są oddzielnie - wyjaśniła Agnieszka Pachciarz. Sprawdziliśmy taką kolejkę m.in. we Wrocławiu i okazało się, że pacjenci czekali tam rok, ale nie kilkanaście lat. Poradnia źle prowadziła kolejki i niestety wprowadzała pacjentów w błąd, miała kontrolę i dostała za to karę. Nie jest możliwe, żeby pierwszorazowy pacjent był zapisywany na 2018 rok - podkreśliła.

(MRod)