Trzy poradnie szpitala dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu mają problem z przyjęciami nowych pacjentów, bo kończy im się kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia. Pozostałe wyznaczają już terminy na listopad i grudzień.

REKLAMA

Poradnie szpitala dziecięcego w Krakowie Prokocimiu przyjmują pacjentów, jednak wielu chorych musi dłużej poczekać w kolejce. Najbliższe terminy to listopad i grudzień, a w przypadku urologii, dermatologii i immunologii - nawet styczeń. Szybciej przyjmowani są tylko pacjenci, którym lekarze pierwszego kontaktu na skierowaniu dopisali adnotację "pilne". Dłuższe terminy przyjęć to efekt kończących się pieniędzy z kontraktu podpisanego z NFZ. Mimo długu placówki, dyrekcja szpitala zapewnia, że nikt nie zostanie bez pomocy.

Placówka ma 20 mln złotych długu


Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie to kolejna placówka ratująca zdrowie i życie najmłodszych, która na kłopoty finansowe. Obecnie ma już ponad 20 milionów złotych długu. Tak jak w przypadku warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka, generuje go głównie niska wycena procedur medycznych.

Zdaniem lekarzy, leczenie małych pacjentów jest o 20 procent droższe niż osób dorosłych. Niestety, tego faktu ciągle nie zauważa NFZ. Ceny wysokospecjalistycznych świadczeń pediatrycznych powinny być o 20 proc. wyższe, by pokrywać rzeczywiste koszty leczenia. Należałoby również znieść limity - twierdzi dyrektor Maciej Kowalczyk. Nie możemy zostawić dzieci bez pomocy i w ten sposób co roku mamy nadwykonania, za które NFZ nam nie płaci - dodaje. Jako prezes Stowarzyszenia Dyrektorów Szpitali Klinicznych występował już do władz o zwiększenie finansowania szpitali dziecięcych. Udało mu się zdobyć trochę pieniędzy, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb.

Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie jest największą tego typu placówką na terenie Polski południowej. Hospitalizuje co roku 36 tysięcy małych pacjentów. Udziela także 150 tysięcy porad ambulatoryjnych.