Będziemy rozmawiać z Amerykanami o incydencie na Bałtyku, był on wymierzony głównie przeciwko nim, zastanowimy się nad wspólną odpowiedzią - mówi szef MSZ Witold Waszczykowski. Również szef MON Antoni Macierewicz zapowiada jasną odpowiedź ze strony polskiego rządu. W poniedziałek i wtorek rosyjskie samoloty przeleciały nad amerykańskim okrętem na Morzu Bałtyckim. Na pokładzie USS Donald Cook był polski śmigłowiec.

REKLAMA

Będziemy rozmawiać na ten temat z Amerykanami, dlatego że to był incydent wymierzony przeciwko Amerykanom głównie. Zastanowimy się nad wspólną odpowiedzią – przyznał minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

Niestety od jakiegoś czasu już możemy obserwować tego typu prowokacyjne zachowanie, bądź to rosyjskich samolotów, bądź okrętów podwodnych, które testują nasze systemy obronne. Pytanie jest, w jakim celu, do czego jest to im potrzebne - mówił szef MSZ.

Szef MON: Będzie jasna odpowiedź polskiego rządu

Na pewno będzie bardzo jasna odpowiedź ze strony rządu polskiego. Jest oczywiste, że jest bardzo zdecydowane stanowisko Stanów Zjednoczonych, zapewne pozostali sojusznicy zrobią także to, co jest niezbędne w takiej sytuacji – zapowiedział szef MON Antoni Macierewicz.

Według ministra obrony przeloty rosyjskich samolotów to wyraz wrogości Rosji wobec Polski, USA i NATO. Rosja powtarza swoje nastawienie, swoje agresywne zamiary, których jesteśmy świadkami już od wielu, wielu lat. Agresywny ton rosyjski, agresywne zachowania rosyjskie nasilają się niestety, o czym uprzedzaliśmy od dawna naszych partnerów z NATO - powiedział.

Macierewicz, który w poniedziałek rozmawiał w Brukseli z sekretarzem generalnym sojuszu i naczelnym dowódcą sojuszniczych sił w Europie gen. Philipem Breedlove'em, dodał, że te rozmowy "na szczęście pokazują, że NATO świetnie rozumie zagrożenie rosyjskie i większość naszych postulatów, tego, co stawiamy jako konieczność wzmocnienia wschodniej flanki".

Również rzecznik rząd Rafał Bochenek podkreślił, że do takiego incydentu nie powinno dojść. Jesteśmy członkiem NATO i to tylko utwierdza nas w tym, że te działania, które podejmujemy od kilku miesięcy - zabiegamy o to, by wojska Sojuszu były tutaj obecne, by ta aktywność Sojuszu na terenie Polski i w ogóle na wschodniej flance była większa - są w pełni zasadne - mówił.

Dopytywany, czy będzie reakcja polskiego rządu, odpowiedział, że jeszcze nie ma takich informacji.

CNN: To przesłanie dla Polski

To prowokacja i bezsensowna próba sił – tak w USA mówi się o incydencie na Bałtyku. CNN sugeruje, że było to również jasne przesłanie dla Polski, ponieważ samoloty przeleciały w pobliżu niszczyciela w chwili, gdy tankowano na jego pokładzie polski śmigłowiec.

Poza tym do incydentu doszło w czasie ćwiczeń z Polską i innymi krajami NATO. Podkreśla się, że Rosja w ten sposób daje wyraźny sygnał Sojuszowi, że takie działania nie podobają się Moskwie.

Pentagon zapowiada protest w tej sprawie. W Waszyngtonie uznano działania Rosjan za najbardziej agresywne w ostatnim czasie.

Szef rosyjskiego MON-u: Procedury bezpieczeństwa zachowane

Minister obrony Rosji Igor Konaszenkow zapewnia natomiast, że załoga rosyjskich Su-24 podczas przelotów zachowała wszelkie procedury bezpieczeństwa.

Zobaczywszy okręt, piloci zmienili kurs, omijając go, zachowując wszystkie zasady bezpieczeństwa - mówi generał Igor Konaszenkow. Zdaniem generała piloci zmienili kurs po tym, jak zauważyli okręt.


Konaszenkow podkreśla, że amerykański niszczyciel znajdował się 70 km od rosyjskiej bazy wojskowe. Jego zdaniem wszystkie loty odbywają się zgodnie z międzynarodowymi zasadami przelotów nad wodami międzynarodowymi.

W pewnym momencie rosyjskie samoloty zbliżyły się do okrętu na odległość 9 metrów

W poniedziałek rosyjskie Su-24 przeleciały 20 razy nad niszczycielem USS Donald Cook, zbliżając się na odległość ok. 900 metrów na wysokości ok. 30 metrów. Z powodu działań Rosjan odwołano zaplanowane operacje lotnicze polskiego śmigłowca na pokładzie niszczyciela - podały źródła agencji AP.

We wtorek wokół amerykańskiego okrętu kilkakrotnie przelatywał rosyjski śmigłowiec. Jego załoga robiła zdjęcia. Później tego dnia dwa Su-24 przeleciały nad niszczycielem 11 razy. W pewnej chwili przynajmniej jeden z nich zbliżył się do amerykańskiej jednostki na odległość zaledwie 9 metrów.

(mpw)