W Izraelu trwają przetargi w sprawie obsady szefa dyplomacji. Premier Ariel Szaron nie zaaprobuje warunków, od jakich były szef rządu Benjamin Netanjahu uzależnił objęcie stanowiska ministra spraw zagranicznych w nowym rządzie. Netanjahu zażądał przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych za 3 miesiące.

REKLAMA

W ubiegłym tygodniu dotychczasowy szef MSZ Szimon Peres wystąpił z rządu wraz z pozostałymi siedmioma ministrami z ramienia Partii Pracy. Powodem były spory w sprawie budżetu. Wakujące stanowisko premier zaproponował partyjnemu rywalowi Benjaminowi Netanjahu. Były premier swoją zgodę uzależnił jednak od rozpisania przez Szarona przedterminowych wyborów.

Tego rodzaju warunek jest nie do przyjęcia - powiedział w wywiadzie radiowym minister telekomunikacji Reuwen Riwlin, uważany za bliskiego współpracownika Szarona.

Uważa się, że warunki „Bibiego” to jedynie polityczny manewr, mający prowadzić do umocnienia pozycji Netanjahu na scenie politycznej Izraela przez ewentualnymi wyborami.

Izraelski parlament ma po południu głosować nad wotum nieufności wobec mniejszościowego rządu Szarona. Z takim wnioskiem wystąpiła opozycyjna lewicowa partia Merec. Szaronowi prawdopodobnie jednak uda się wcześniej uzyskać poparcie skrajnie prawicowych partii w Knesecie i tym samym odrzucić wniosek.

12:10