Trzech milionów złotych sięgnie wartość bonów towarowych, jakie dostali lub jeszcze dostaną w tym roku pracownicy NFZ-etu, KRUS-u i trzech ministerstw. W RMF FM sprawdzamy, kto mimo kryzysu nagradza w ten sposób pracowników.

REKLAMA

Najhojniej swoich pracowników nagradzał w tym roku minister Radosław Sikorski. Ministerstwo Spraw Zagranicznych przez cały rok kupiło bony towarowe za łączną kwotę 2 milionów 144 tysięcy złotych, a dostało je 1609 pracowników i 876 dzieci.

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, którym do niedawna kierował Michał Boni, rozstrzygnęło przetarg na zakup bonów towarowych na początku grudnia. Za osiem tysięcy bonów o wartości 50 złotych każdy resort zapłaci 400 tysięcy złotych.

Taką formę nagradzania pracowników stosuje jeszcze jedno ministerstwo - Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Barbara Kudrycka, która niedawno przestała być ministrem, zdecydowała o przeznaczeniu na kupony w ciągu całego roku 40 tysięcy 150 złotych. Urzędnicy, w zależności od dochodów, dostawali bony o wartości od 200 do 300 złotych.

Bony towarowe dostali też pracownicy Narodowego Funduszu Zdrowia i Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Prezes Agnieszka Pachciarz na bony przeznaczyła 320 tysięcy złotych. Część pracowników dostanie kupony o wartości nawet dziewięciuset złotych.

Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego na takie prezenty w ciągu całego roku wydała ponad 50 tysięcy złotych. Bony dostanie ponad dwustu urzędników o najniższych pensjach.

Wszystkie instytucje, odpowiadając na nasze pytania, powoływały się na prawny obowiązek świadczenia przez pracodawcę pomocy socjalnej i konieczność tworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych i zaznaczały, że bony dostali tylko pracownicy, którzy spełniają kryteria dochodowe. Na 29 instytucji, z którymi się skontaktowaliśmy, tylko pięć zdecydowało się na przeznaczenie środków z Funduszu na zakup bonów towarowych.

Grzegorz Kwolek, edbie