W żegludze międzynarodowej bilans roku 2008 to około 110 zaatakowanych przez somalijskich piratów jednostek i 42 porwane. Morscy przestępcy stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla załóg statków, na które napadają, ale ich działalność uderza również w cały przemysł żeglugowy.

REKLAMA

Zagrożenie atakiem ze strony somalijskich piratów zmusza firmy żeglugowe do inwestowania w bezpieczeństwo jednostek. Załogi statków są dozbrajane, armatorzy wyposażają je w systemy alarmowe, elektryczne ogrodzenia czy kamery. Coraz częściej zatrudniają na jednostkach również ochroniarzy. Przeznaczają też miliony dolarów na zmianę tras przepływu i przede wszystkim - na ubezpieczenie jednostek i ich ładunków.

Ceny ubezpieczeń statków gwałtownie rosną, windując koszty wysyłania ich przez Zatokę Adeńską. Te ostatnie wzrosły w ciągu zaledwie kilku miesięcy ubiegłego roku aż dziesięciokrotnie. Eksperci obawiają się obecnie, że piracka działalność na wodach wokół Rogu Afryki doprowadzi ostatecznie do rezygnacji przez firmy żeglugowe z rejsów przez Zatokę Adeńską, a więc najkrótszą trasę, łączącą Daleki Wschód z Europą.