Atak na pracownika naukowego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. 30-letni student napadł na wykładowcę Wydziału Chemii - zadał mu kilka ciosów tasakiem. Napastnik został zatrzymany, we wtorek ma być przesłuchany. Zaatakowany prof. Lech Celewicz opuścił już szpital, ma dwie rany głowy. W rozmowie z reporterem RMF FM Adamem Górczewskim opowiada, że napastnik krzyczał do niego: "Zabiję cię!". Informację ws. wydarzeń na UAM dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM.

REKLAMA

Około południa napastnik wszedł do jednego z gabinetów na Wydziale Chemii UAM, zadał wykładowcy kilka ciosów ostrym narzędziem i uciekł z gabinetu. Pościg zainicjowała zapewne magistrantka, która również przebywała w pokoju.

Dwaj pracownicy wydziału złapali napastnika w tramwaju na pętli na os. Sobieskiego położonej niedaleko kampusu. Dwójka pracowników Wydziału Chemii dogoniła go, obezwładniła i wezwała policję - powiedziała dziennikarzom rzeczniczka UAM Dominika Narożna.

Jak się okazało, wykładowcę zaatakował 30-letni student trzeciego roku chemii. W tej chwili jest zatrzymany, jego przesłuchanie zaplanowano na wtorek. Lekarze chcą najpierw zbadać stan psychiczny mężczyzny.

Prof. Lech Celewicz po opatrzeniu ran głowy o własnych siłach wyszedł ze szpitala.

Prof. Celewicz: Wbiegł z tasakiem i zaczął mnie atakować w głowę

Dramatyczne wydarzenia wykładowca opisał w rozmowie z naszym dziennikarzem Adamem Górczewskim.

Zapukał w trakcie mojej rozmowy z magistrantką, zapytał, czy może dostać materiały do pisania pracy licencjackiej. Zapytał grzecznie. Powiedziałem mu, że może by przyszedł za pół godziny. On się zgodził, że dobrze, przyjdzie za pół godziny. Ale przyszedł za pięć minut - wspominał wykładowca. Zapukał, wbiegł do gabinetu z tasakiem i zaczął mnie atakować tym tasakiem w głowę. Na szczęście ochroniłem się trochę rękami. Krzyczał: "Zabiję cię, ty taki i owaki!" - relacjonował.

Prof. Celewicz zapewnił również, że ani w poniedziałek, ani wcześniej nie doszło do żadnego zdarzenia, które tłumaczyłoby atak studenta.


Gorąca Linia RMF FM jest do Waszej dyspozycji! Przez całą dobę czekamy na informacje od Was, zdjęcia i filmy.

Możecie dzwonić, wysyłać SMS-y lub MMS-y na numer 600 700 800, pisać na adres mailowy albo skorzystać z formularza WWW.

(edbie)