Już ponad dwudziestu profesorów z Warszawy zostało zarejestrowanych jako tajni współpracownicy na stronie Inwigilacja Polskich Naukowców. W internetowym katalogu umieścili ich studenci, informuje „Życie Warszawy”.

REKLAMA

Każdy żak, który wejdzie na stronę, może założyć specjalną teczkę swojemu profesorowi. Są tam między innymi dane dotyczące generalnego poziomu współpracy z wykładowcami, informacje o wymaganiach, jakie stawiają na zajęciach, i wyrozumiałości za spóźnienia oraz o możliwości ściągania podczas egzaminów. Studenci (w portalu nazywani agentami) mogą również cały czas składać raporty uzupełniające i komentować kolejne poczynania swoich wykładowców (współpracowników) - czytamy w dzienniku.

Chociaż studencki IPN działa dopiero od kilku dni, na liście jest już dwudziestu warszawskich naukowców, głównie z Uniwersytetu Warszawskiego, Szkoły Głównej Handlowej i Wyższej Szkoły Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki.

Andrzej Friszke, członek kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, ma spore wątpliwości, czy wykorzystywanie skojarzeń z Instytutem Pamięci Narodowej do celów komercyjnych jest właściwe. Używanie retoryki związanej z inwigilacją, donosicielstwem w kontekście rankingu profesorów jest gorszące. Rozumiem, że studenci chcą w ten sposób odreagować i zamanifestować swoje podejście do problemu teczek, ale stworzenie takiej strony to jest pójście o krok za daleko - mówi "Życiu Warszawy" profesor.