Dziś zapadnie decyzja, o której i czy w ogóle zostanie wznowiona akcja wydobycia wraku awionetki, która tydzień temu rozbiła się w Warszawie. Strażakom nie udało się wczoraj podnieść maszyny z dna Wisły. Samolot leży około 20 metrów od brzegu, poniżej kanału Żerańskiego.

REKLAMA

W skutecznej akcji strażakom w niedzielę przeszkodziło zerwanie się liny, którą przywiązali samolot do brzegu, by nie porwał go nurt rzeki. Leżący na dachu wrak „Cessny” jest na głębokości 3 metrów. Jego skrzydła przykrywa muł i gruba warstwa piasku. Dlatego podniesienie awionetki jest bardzo trudne i nie wiadomo czy w ogóle uda się podnieść maszynę w całości. Nurkowie spróbują przywiązać samolot, a potem podnieść maszynę z dna za pomocą poduszek powietrznych.

Awionetka typu "Cessna" awaryjnie wodowała w ubiegłą sobotę na Wiśle w rejonie Kanału Żerańskiego. Pilot leciał sam, samolot wystartował z lotniska Warszawa-Babice na warszawskim Bemowie. Był to lot szkoleniowy. Według świadków zdarzenia, pilot opuścił samolot i próbował dopłynąć do brzegu.

Jego poszukiwania prowadzone były przy użyciu specjalistycznego sprzętu. Brały w nich udział trzy łodzie policyjne wspierane przez załogę Straży Pożarnej oraz śmigłowiec.

Pilot nie zdołał się uratować - w sobotę znaleziono jego ciało.