Sąd Okręgowy w Szczecinie utrzymał postanowienie sądu rejonowego o utrzymaniu aresztu dla posła PO - poinformował jego pełnomocnik Roman Giertych. Jego zdaniem postanowienie jest "głęboko niesłuszne" i "głęboko niesprawiedliwe".

REKLAMA

Sąd Okręgowy w Szczecinie rozpatrzył w poniedziałek zażalenia obrońców Gawłowskiego i jego samego na decyzję o trzymiesięcznym areszcie.

Sąd utrzymał w mocy postanowienie sądu rejonowego (o utrzymaniu aresztu dla Stanisława Gawłowskiego) - powiedział dziennikarzom Giertych po wyjściu z sali sądowej, gdzie ogłoszona została decyzja.

Według Giertycha postanowienie jest "głęboko niesłuszne" i "głęboko niesprawiedliwe". Jak podkreślił Giertych, sąd uzasadniał decyzję "w miarę rutynowo".

W ocenie Giertycha na decyzję kładzie się cieniem "atmosfera w sądach szczecińskich" po tzw. "aferze polickiej" i "prześladowania sędziów, którzy wydali decyzje niekorzystne dla prokuratury".

Sprawę zażalenia na decyzję o areszcie rozpatrywał jednoosobowo sędzia Sądu Okręgowego w Szczecinie Ryszard Małachowski, który został wyznaczony w losowaniu. Małachowski jest przewodniczącym wydziału karnego odwoławczego.

Dlaczego areszt?

Sąd Rejonowy Prawobrzeże i Zachód 15 kwietnia zdecydował o zastosowaniu aresztu tymczasowego wobec Gawłowskiego. Jak przekazał rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie, w ocenie sądu zebrane dowody "wskazują na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez posła zarzucanych mu przestępstw", a tymczasowe aresztowanie posła PO to próba uniknięcia wpływania przez niego na toczące się śledztwo.

Zarzuty dla Gawłowskiego dotyczą okresu, gdy sprawował funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządach PO-PSL. Miał wtedy przyjąć co najmniej 175 tys. zł łapówki w gotówce, a także dwa zegarki warte blisko 25 tys. zł.

Pozostałe zarzuty dotyczą podżegania do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tys. zł, a także ujawnienia informacji niejawnej oraz plagiatu pracy doktorskiej.

Główne, korupcyjne zarzuty, które usłyszał Gawłowski, związane są z prowadzonym od 2013 roku śledztwem w sprawie tzw. "afery melioracyjnej". Chodzi o nieprawidłowości przy realizacji co najmniej 105 inwestycji o wartości kilkuset milionów złotych, prowadzonych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

Stanisławowi Gawłowskiemu grozi 10 lat więzienia.

(ł)