"Żądamy rezygnacji z planu likwidowania 25 procent polskich linii kolejowych" - piszą w liście otwartym do prezydenta, premiera i parlamentu pracodawcy i związki zawodowe. Ci, którzy korzystają z sieci kolejowej sprzeciwiają się tzw. "optymalizacji" sieci kolejowej.

REKLAMA

To zwykły demontaż lub przekazanie samorządom, które nie mają środków na ich utrzymanie blisko 4 z 19 tysięcy kilometrów torów w Polsce - zapowiadają prezesi PKP. Sygnatariusze Listu Otwartego nazywają to jednak sabotowaniem rozwoju kolei.

To jest taka złośliwa zołza, która najpierw sama wygasza na liniach kolejowych popyt, sprawia, że ludzie liniami kolejowymi nie jeżdżą, a potem mówi "Nie, no słuchajcie, ponieważ nie jeździcie tymi kolejami, to my musimy je zlikwidować!" - mówi wprost analityk Jacek Prześluga.

Uwaga, zmiana rozkładu


Ponad 3 tys. kilometrów linii kolejowych zostanie wyłączonych z eksploatacji w związku ze zmianą rozkładu jazdy pociągów. Ma to być sposób na zrównoważenie finansów zarządzającej torami spółki PKP PLK. Zarząd Grupy PKP podkreśla jednak, że nie ma mowy o likwidacji linii, ale chodzi o "optymalizację" sieci.

Nowy, roczny rozkład jazdy pociągów zaczyna obowiązywać o północy w nocy z soboty na niedzielę w drugi weekend grudnia. Przewoźnicy i zarządca infrastruktury mają obowiązek poinformować pasażerów o zmianach z odpowiednim wyprzedzeniem. Rozkłady jazdy poszczególnych przewoźników można sprawdzić na ich stronach internetowych, a także na dworcach i stacjach kolejowych. Kolejarze zapowiadają także, że w ten weekend na dworcach będzie można spotkać pracowników kolei, których zadaniem będzie m.in. informowanie pasażerów o zmianach i pomoc w odnalezieniu odpowiedniego pociągu.