​Szef MSWiA Mariusz Błaszczak zarzucił organizacjom samorządowym" angażowanie się w spór polityczny po stronie "totalnej opozycji". Według niego, tym właśnie jest zapowiedź udziału samorządowców w organizowanej przez PO 6 maja "antyrządowej" manifestacji.

REKLAMA

Podczas posiedzenie Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego wywiązał się spór miedzy szef MSWiA a przedstawicielami samorządów dotyczący tej kwestii. Samorządowcy podkreślali, że w proteście nie wezmą udziału korporacje samorządowe, ale poszczególni samorządowcy - ci, którzy chcą zaprotestować przeciwko działaniom rządu zmierzającym do centralizowania państwa.

6 maja odbędzie się manifestacja zorganizowana przez Platformę Obywatelską o charakterze antyrządowym. Oczywiście partia polityczna, która jest w sporze z rządem ma jak najbardziej prawo do organizowania takich manifestacji, ale w informacjach prasowych pojawiają się korporacje samorządowe, które również, jak głoszą ich przedstawiciele, w tej manifestacji będą brali udział. Stąd chciałem państwu zadać pytanie, czy nie widzą państwo sprzeczności w zaangażowaniu w spór polityczny - zwracał się Błaszczak do samorządowców podczas posiedzenie Komisji.

Jak podkreślił, "w ten spór polityczny zaangażowani są przedstawiciele gmin, miast, powiatów, województw, a nie konkretni politycy, bo przecież część z państwa jest politykami". Czy nie uważacie państwo, że jest to przekroczenie kolejnej granicy apolityczności samorządów poprzez właśnie udział w proteście, który jest organizowane przez konkretną partię polityczną? - pytał szef MSWiA. Jak zaznaczył, PO sama siebie - ustami swego lidera Grzegorza Schetyna - nazywa "opozycją totalną".

Według Błaszczaka, udział wójtów, burmistrzów, prezydentów miast i marszałków województw w tej manifestacji, oznacza zaangażowanie także mieszkańców w walkę z rządem.

Dyrektor Związku Miast Polskich Andrzej Porawski odpowiadając na zarzuty ministra odparł, że ogólnopolskie oraz regionalne organizacje samorządowe zrzeszone w Ogólnopolskim Porozumieniu Organizacji Pozarządowych zorganizowały w Warszawie w połowie marca spotkanie samorządowe. Jak dodał, nie było to spotkanie politycznym, "na które przyjechali ci, którzy chcieli". Zaznaczył, że reprezentacji osób z PiS nie było na nim, ale byli tam przedstawiciele także tej partii.

Porawski poinformował, że na tym spotkaniu zawiązał się Samorządowy Komitet Protestacyjny, który "nie protestuje przeciwko rządowi, ale protestuje przeciwko tym zmianom legislacyjnym - zarówno już przeprowadzonym, jak i planowanym czy zapowiedzianym - które zmierzają do centralizacji niektórych spraw w państwie".

Ten spór ma charakter polityczny oczywiście, dlatego że różne partie mają różne podejście do sposobu funkcjonowania państwa - powiedział. Zaznaczył, że protest samorządowców nie jest jednak skierowany przeciwko rządowi, z którym samorządowcy współpracują w wielu kwestiach, chociażby przy realizacji programu 500+.

Część z nas chce wziąć udział w marszu 6 maja, nie pod szyldem partii politycznej, takiej czy innej, tylko jako Samorządowy Komitet Protestacyjny. Wezmą udział ci, którzy chcą, a nie korporacje samorządowe jako takie, ponieważ są w nich ludzie, którzy nie chcą wziąć udziału w tym marszu i wprost to mówią. My to szanujemy i nikogo do niczego nie przymuszamy - podkreślił Porawski

Dodał, że Samorządowy Komitet Protestacyjny jest jednym z partnerów tej manifestacji podobnie jak ZNP, czy organizacje prawnicze. Jesteśmy przeciwni centralizacji, po prostu. Proszę nie traktować tego jako demonstrację antyrządową, natomiast polityczną jak najbardziej, bo to jest spór polityczny, panie ministrze - powiedział Porawski. Zaznaczył, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo jeśli chodzi o niektóre sprawy taki spór polityczny miał miejsce także pod poprzednimi rządami.

(ph)