Spółka Katarzyny P. - żony Marcina P. - w sierpniu miała przejąć 35 mln złotych z pożyczek, które należały się Amber Gold. Kobieta do tej pory nie została nawet przesłuchana w charakterze świadka, choć w spółkach z rodziny Amber Gold zajmowała wysokie stanowiska - prezesów i wiceprezesów.

REKLAMA

Katarzyna P. była też znaczącym udziałowcem oraz założycielką Amber Invest, od której w 2008 r. rozpoczęła się działalność piramidy finansowej. Z informacji "Gazety" wynika, że jej ostatnia firma - założona 1 sierpnia spółka PST z kapitałem 100 tysięcy złotych - miała przejąć pieniądze z pożyczek udzielonych klientom przez Amber Gold. Z tego tytułu klienci są winni spółce 35 milionów złotych. Gdy się o tym dowiedziałem, nakazałem komornikowi, by je zabezpieczył - powiedział Józef Dębiński, syndyk masy upadłościowej Amber Gold.

Gdańscy śledczy zastanawiają się teraz, jaką rolę pełniła Katarzyna P. w przejęciu rat należnych Amber Gold. Jak powiedziała "Gazecie Wyborczej" Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, na razie w tej sprawie podejrzana jest jedna osoba. Nie wiadomo jednak, o kogo chodzi.

Inny z prokuratorów tłumaczył, że to, iż nie przesłuchano żony Marcina P. w charakterze świadka przez tak długi czas, świadczy o zamiarze postawienia jej zarzutów. Słuchanie jej raz jako świadka, a potem jako podejrzanego byłoby błędem w sztuce. Ale z drugiej strony brak działań wobec tej pani świadczy o braku mocnych dowodów - ocenił śledczy.

Opinia za dwa miliony

Jak ujawniliśmy wczoraj, śledztwo ws. Amber Gold może się przeciągnąć, bo biegły zażądał dwa miliony złotych za sporządzenie opinii w tej sprawie. Bez tego dokumentu prokuratura w Gdańsku praktycznie nie może podjąć dalszych kroków. Prokuratura zwróciła się do kilku ośrodków naukowych, a także do kilku podmiotów, które zajmują się ekspertyzami. Jak dotąd uzyskała jedną ofertę. Ofertę, która nie może satysfakcjonować prokuratury z przyczyn finansowych. Poszukiwania nadal trwają - powiedział Andrzej Seremet, prokurator generalny. Jak dodaje, te poszukiwania powinny zakończyć się za kilka tygodni.

Seremet poinformował także, że nie przeniesie śledztwa, choć bardzo głośno mówili o tym politycy i karniści. Prokurator Seremet uważa, że postępowanie jest wystarczająco zabezpieczone. Sprawę Prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gdańsku pod nadzorem Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. Dodatkowo jest monitorowana przez jednego z prokuratorów Prokuratury Generalnej - skomentował Seremet.

20 września Sąd Rejonowy w Gdańsku ogłosił na niejawnym posiedzeniu upadłość Amber Gold. Jak powiedział nam Andrzej Seremet, prokuratura zabezpieczyła majątek Amber Gold - dwie nieruchomości - w Pruszczu Gdańskim i Rusocinie, ponad dwa miliony 300 tysięcy złotych, dwa miliony w euro, 57 kilogramów złota, kilogram srebra i kilogram platyny.

Amber Gold to firma inwestująca w złoto i inne kruszce, działająca od 2009 r. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia Amber Gold ogłosiła decyzję o likwidacji, nie wypłacając ulokowanych środków i odsetek tysiącom klientów firmy.