Klub SLD przygotował wniosek o wotum nieufności wobec ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Za jego odwołaniem przemawia - zdaniem SLD - m.in. sytuacja na kolei. Resort odpowiada, że minister przedstawi sprawozdanie ze swojej działalności.

REKLAMA

Każdy członek rządu odpowiada politycznie przed parlamentem. Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk przedstawi sprawozdanie ze swojej działalności - powiedział rzecznik resortu infrastruktury Mikołaj Karpiński. To oficjalny komentarz resortu do wniosku o wotum nieufności wobec Grabarczyka.

PO i PSL nie poprą wniosku SLD o wotum nieufności wobec Grabarczyka i zamierzają bronić ministra. Za jego odwołaniem opowiada się PiS, które nie wyklucza złożenia własnego wniosku w tej sprawie. PJN "poważnie myśli" nad poparciem wniosku.

"Nie wykluczam, że minister Grabarczyk sam podpisze się pod wnioskiem o wotum nieufności"

Pod wnioskiem SLD - jak powiedział podczas konferencji prasowej wiceszef sejmowej komisji infrastruktury Wiesław Szczepański (SLD) - podpisało się około 40 posłów. Szukamy większości dla tego wniosku - dodał. Wniosek o wyrażenie wotum nieufności może być zgłoszony przez co najmniej 69 posłów.

W ocenie Szczepańskiego, nie może być tak, że nowy rozkład jazdy kolei wchodzi w życie i nikt nie wie, jak on wygląda. Jak podkreślił poseł Sojuszu, trzeba też zobaczyć, jak wygląda sytuacja w Poczcie Polskiej, gdzie - mówił poseł Sojuszu - jest ok. 9 tys. osób przewidziano do zwolnienia.

Według posła SLD, szef resortu infrastruktury odpowiada również za "klapę w narodowym programie budowy dróg". Ten program przewidywany na lata 2011-2015 całkowicie eliminuje budowę części dróg, które powinny powstać - powiedział.

Wicemarszałek Sejmu Jerzy Wenderlich (SLD) ocenił, że obecny paraliż na kolei można porównać do "dantejskich scen". A widzimy, że jedyną reakcją na złą sytuację na kolei są kosztowne ogłoszenia z przeprosinami. To kolejny akt kpiny z pasażerów - stwierdził Wenderlich.

Zarzucał też Grabarczykowi, że zamiast kontrolować resort, za który odpowiada, zajmował się kampanią wyborczą kandydatki na prezydenta Łodzi Hanny Zdanowskiej.

Nie wykluczam, że minister Grabarczyk sam podpisze się pod wnioskiem o wotum nieufności. Wystarczy przeczytać jego wypowiedzi w niektórych mediach, w których krytycznie ocenia sposób informowania pasażerów o nowym rozkładzie. Czyli sam przyznaje, że źle pracuje - ironizował wicemarszałek Sejmu.

Przypomniał też, że klub Sojuszu złożył wniosek o rozszerzenie porządku obrad Sejmu o informację na temat sytuacji na kolei. Chcemy, aby rząd udzielił informacji na temat sytuacji PKP w związku z wprowadzeniem nowego rozkładu jazdy pociągów - zaznaczył.

"SLD politycznie wykorzystuje zimę"

Odnosząc się do wniosku SLD o odwołanie Grabarczyka przewodniczący klubu PO Tomasz Tomczykiewicz powiedział, że jest on dobrym ministrem, a politycy Sojuszu składając swój wniosek wykorzystują trudną sytuację zimową na drogach i na kolei.

Polityk PO dodał, że drogi są budowane i każdego roku z budżetu państwa na ten cel są wydawane miliony złotych. Z kolei zamieszanie na kolei, zaznaczył Tomczykiewicz, jest związane z ostrą zimą oraz remontami sieci i dworców.

Jeżeli prześledzimy rok do roku sytuację na kolei podczas intensywnych opadów śniegu to zawsze jest taka sama, bez względu na to, czy rządzi Platforma, PiS czy SLD. Oczywiście to nie znaczy, że tak ma być. Powinniśmy być coraz lepsi i odpowiedzialność ponoszą tu szefowie spółek kolejowych - dodał.

PSL będzie bronić ministra infrastruktury

Przewodniczący klubu PSL Stanisław Żelichowski powiedział, że ludowcy będą bronić w Sejmie koalicyjnego ministra. Polityka polega na tym, że opozycja może zgłaszać dowolne wnioski o odwołanie kolejnych ministrów, natomiast dopóki minister jest w rządzie, a premier uważa, że to dobry minister, a my mamy pełne zaufanie do premiera, to nie mamy żadnego powodu, żeby działać wbrew rządowi. W związku z tym tego wniosku nie poprzemy - podkreślił.

Żelichowski przyznał jednak, że sytuacja na kolei nie jest dobra i Grabarczyk powinien "potrząsnąć" spółkami kolejowymi, które jego resort nadzoruje.

PiS popiera wniosek SLD

Natomiast wiceszefowa PiS Beata Szydło powiedziała, że Prawo i Sprawiedliwość popiera wniosek SLD. Jeżeli będzie sytuacja głosowania nad wnioskiem o wotum nieufności, to sądzę, że my go poprzemy. Tym bardziej, że wcześniej też składaliśmy takie wnioski. Być może złożymy teraz własny - powiedziała.

Jak zaznaczyła, "nie chodzi o liczbę wniosków i kto je składa; istotniejsze jest, z jakiego powodu". Jeśli ktoś się na funkcję ministra infrastruktury nie nadaje, to już dawno jej nie powinien pełnić. Już dawno powinien na to zareagować premier i swojego podwładnego odwołać. Jeżeli tego nie robi, to Sejm będzie go musiał wyręczyć - oceniła wiceszefowa PiS.

Według Szydło, Grabarczyk zasłużył na dymisję, ponieważ nie potrafi przygotować się do sytuacji, które - zaznaczyła - "nie są przecież ekstremalne". Polska jest krajem, w którym śnieg padał, pada i będzie padał i mróz też jest i zmienia się także rozkład jazdy. Ale jeżeli minister najdrobniejszej rzeczy nie jest w stanie zrobić, czyli po prostu organizacyjnie do tego przygotować, to trzeba się uderzyć w piersi i powiedzieć: "nie nadaję się na tę funkcję" - powiedziała.

Zaznaczyła, że sytuacja na kolei to jest już "kolejny kamyczek do ogródka ministra Grabarczyka". Cała sytuacja z budową - a właściwie z niebudową - autostrad potwierdza tylko, że on się po prostu do tej funkcji nie nadaje - uważa Szydło.

PJN rozważa poparcie wniosku o odwołanie Grabarczyka

Poseł PJN Lucjan Karasiewicz powiedział, że jego klub myśli bardzo poważnie nad poparciem wniosku SLD. Z tego względu, że nie chodzi tutaj tylko o kwestię totalnego paraliżu i chaosu w PKP, które podlegają Ministerstwu Infrastruktury, ale również o całościowe przygotowanie naszej infrastruktury do Euro2012 - powiedział Karasiewicz.

Dziś komisja sportu dowiedziała się, że większość kluczowych inwestycji drogowych nie będzie przygotowana na EURO2012. Tym samym grozi nam nie tylko kompromitacja na arenie europejskiej, ale przede wszystkim paraliż organizacyjny przy tego typu dużej imprezie - powiedział poseł PJN.

Do odwołania ministra potrzebna jest większość głosów ustawowej liczby posłów - czyli 231.