W 60. rocznicę pogromów na Wołyniu w ukraińskiej Pawliwce odbyły się uroczystości, upamiętniające tragiczne wydarzenia z 1943 roku. Niestety, nie udało się uniknąć incydentów, zakłócających atmosferę pojednania i wybaczenia. Ukraińscy pogranicznicy zatrzymali autobus z polskimi weteranami, zaproszonymi na uroczystość.

REKLAMA

Do incydentu doszło na przejściu w Zosinie. Według relacji kombatantów, autokar, w którym jechało 45 osób oficjalnie zaproszonych na uroczystości, został przetrzymany na granicy przez ponad 5 godzin, a następnie zawrócony.

Weterani - żołnierze AK, Sybiracy, w tym 16 inwalidów - nie kryją żalu i oburzenia. Ja krew przelewałem, a teraz wyciągam rękę, żeby się pojednać, żeby zapomnieć i to mnie bardzo boli - mówił jeden z podróżujących autokarem kombatantów. Z weteranami rozmawiał reporter RMF Cezary Potapczuk. Posłuchaj jego relacji:

Konsul generalny Ukrainy w Polsce bagatelizuje sprawę. Mówi, że to zwykłe nieporozumienie, a nie międzynarodowy skandal. To nieporozumienie, które będziemy wyjaśniać - powiedział reporterowi RMF Iwan Hrycak.

Jak wygląda nasz prezydent, jak wygląda prezydent Kuczma? Czy oni nie mają nic do powiedzenia? - pyta jeden z kombatantów. I trudno się oprzeć wrażeniu, że poza Kijowem i Warszawą faktycznie niewiele mają do powiedzenia. A najlepszym tego przykładem jest zamieszanie wokół Cmentarza Orląt. Do dziś, mimo wielu deklaracji władz, nie udało się go otworzyć. Kombatantom pozostaje jedynie wierzyć, że podobne incydenty nie przekreślą idei pojednania.

To nie jedyna rysa, która pojawiła się podczas uroczystości. Jak twierdzi sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik, napis na pomniku ofiar tragedii został źle przetłumaczony. W miejsce ustalonych słów „Pamięć, Żal, Pojednanie”, wpisano „Pamięć, Żałoba, Pojednanie”. Strona ukraińska zobowiązała się naprawić błąd.

09:30