To niezręczność, której nie rozumiem - tak wicepremier Grzegorz Schetyna skomentował wczorajszą wypowiedź ministra sprawiedliwości w sprawie Polaka zamordowanego w Pakistanie. Andrzej Czuma ujawnił, że polski wywiad zdumiewająco szczegółowo opisał bandę porywaczy i ich przyjaciół w pakistańskim rządzie, a także oskarżył władze w Islamabadzie o sprzyjanie terrorystom.

REKLAMA

Z materiałów naszego wywiadu wiemy, jakie są nazwiska tych złoczyńców, nawet wiemy, czym się zajmują ich bracia. (...) Polski wywiad aż zdumiewająco dokładnie opisał przywództwo tej bandy, opisał nawet ich krewnych, gdzie oni są rozmieszczeni, a nawet ich przyjaciół - powiedział wczoraj w Sejmie Czuma.

Słowa te spotkały się z krytyką ze strony wicepremiera Schetyny. Tej wypowiedzi nie rozumiem. Ona opisuje może stan emocji ministra Czumy, natomiast nie rzeczywistą sytuację - stwierdził w rozmowie z reporterką RMF FM Grzegorz Schetyna. Jak dodał, to sprawa zamknięta, która nie ma żadnego wpływu na nasze stosunki z rządem pakistańskim.

Wpadkę zaliczył również Radosław Sikorski. Szef polskiej dyplomacji zapowiedział wczoraj szybkie wystawienie listów gończych za bandytami w Pakistanie, mimo że Polska nie ma umowy ekstradycyjnej z Islamabadem. Zdaniem Schetyny tego typu porozumienie powinno zostać podpisane jak najszybciej: Być może ta tragiczna historia spowoduje, ze ta umowa zostanie podpisana właśnie teraz. Wszystko zależy od rozmów rządu, a przede wszystkim ministra sprawiedliwości z pakistańskim rządem – z tym samym, w którym według Andrzeja Czumy są ludzie współpracujący z bandytami.

Dokładnie nie wiadomo, po co szef polskiej dyplomacji wspominał o listach gończych, mających pomóc w schwytaniu zabójców polskiego geologa - tak pakistański dziennik „Dawn” komentuje wypowiedź Sikorskiego.

Czuma: Umowa ekstradycyjna nie jest najważniejsza

Brak umowy ekstradycyjnej z Pakistanem nie jest kluczową sprawą w ściganiu zabójców geologa - stwierdził Czuma. Minister sprawiedliwości polemizuje z opinią Grzegorza Schetyny. Czuma zasugerował, że wystawiając listy gończe i nakazy aresztowania raczej nie chodzi nam o ściganie talibów z tymi dokumentami w rękach po górach pogranicza afgańsko-pakistańskiego. To nie ma znaczenia, czy będziemy poszukiwali sprawców morderstwa naszego rodaka w Pakistanie czy w Australii - zaznaczył.

Bardziej niż na pakistański wymiar sprawiedliwości Czuma liczy na międzynarodowy nacisk na Islamabad. Jak mówi, nawet bez umów prawnych nasze listy gończe nie powinny być w Pakistanie świstkiem papieru. To nie będzie nigdy świstek papieru, bo rzecz będzie upowszechniona przez służby ścigania wszystkich cywilizowanych krajów, które są powiązane międzynarodowym ściganiem przestępców, a w szczególności terrorystów - powiedział.

Czuma przyznał, że operację ścigania talibów przez naszą prokuraturę jest pionierska i może potrwać wiele lat. Dodał tajemniczo, że dowódcy band talibańskich mają rodziny studiujące na zachodnich uczelniach. Jednak nie chciał wyjaśnić, jaki to może mieć związek ze złapaniem polskiego inżyniera.