Ministerstwo Zdrowia nie prowadzi żadnych negocjacji w sprawie refundacji analogów insulin długo działających - ustaliła reporterka RMF FM Agnieszka Witkowicz. Na razie resort wezwał tylko producentów do uzupełnienia dokumentów.

REKLAMA

Na to, by analogi insulin długo działających znalazły się na liście refundacyjnej jeszcze w tym półroczu, nie ma już praktycznie szans. Ministerstwo Zdrowia wyraźnie nie kwapi się z rozpoczęciem negocjacji w tej sprawie. Jak ustaliła reporterka RMF FM, jeden z producentów dopiero wczoraj dostał wezwanie do uzupełnienia dokumentów. Tymczasem wniosek o refundację złożył w… 2004 roku. Teraz - jak tłumaczy resort zdrowia - trzeba go uzupełnić o dokumentację, której wymaga nowa ustawa. Tyle że ustawa obowiązuje już trzy miesiące, a pacjenci wciąż czekają.

Analog - jak sama nazwa mówi - jest analogiczny do insuliny w organizmie człowieka. Stosowanie analogów pozwala człowiekowi funkcjonować normalnie. Nie ma lęków, zaburzeń psychicznych, nie ma odczucia, że coś się dzieje. Po prostu żyje normalnie - mówi Andrzej Bauman, prezes Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków.

Lekarze: Analogi insulin są niezbędne

Potrzebę refundowania nowoczesnej terapii widzą także lekarze. W niektórych przypadkach analogi insulin wydają się niezbędne - mówi doktor Małgorzata Godziejewska-Zawada, która prowadzi pododdział diabetologii i zaburzeń medycznych w Szpitalu Bielańskim w Warszawie. W tej chwili cena jest dla niektórych pacjentów zaporowa. Za analogi krótko działające pacjent, mimo refundacji, płaci 40 złotych, natomiast za analog długo działający płaci od 270 do ponad 300 złotych w zależności od apteki. Naprawdę nie jest tak, że każdy pacjent może sobie pozwolić na te leki - dodaje.

Po wejściu w życie nowej ustawy refundacyjnej cena refundowanych analogów insulin krótko działających podskoczyła z kilku do ponad 40 złotych. Leki te są niezbędne dla dzieci i kobiet w ciąży, które używają pomp insulinowych. Na liście, mimo wielokrotnych obietnic, nie znalazły się analogi długo działające. Ministerstwo Zdrowia na przełomie grudnia i stycznia tłumaczyło, że ich nie refunduje, bo istnieje podejrzenie, że mogą być rakotwórcze. Jednocześnie zgadzało się i zgadza na sprzedaż tych produktów w aptekach za pełną cenę.