Nawet 50 osób mogło zginąć podczas rosyjsko-czeczeńskich starć w Inguszetii. Walki rozgorzały po niemal równoczesnym ataku Czeczenów na kwatery policji, straży granicznej i inne rządowe budynki. Do Nazrania wysłano tysiące rosyjskich żołnierzy.

REKLAMA

Na razie jest to wstępny bilans i najprawdopodobniej liczba ofiar będzie dużo wyższa. Władze autonomicznej Inguszetii potwierdziły, że wśród śmiertelnych ofiar jest szef tamtejszego MSW, Abukar Kostojew.

Według przedstawicieli rosyjskiego MSW ataki odparto po 5 godzinach zaciętych walk; rebelianci wycofali się z Nazrania. Żołnierzom rosyjskim udało się przerwać oblężenia wokół budynków rządowych, m.in. republikańskiego MSW i przedstawicielstwa Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Była to jedna z największych akcji partyzanckich od wybuchu drugiej wojny w Czeczenii w październiku 1999.

Wg doniesień w akcji uczestniczyło ok. 150-200 czeczeńskich bojowników. Według portalu ingushetiya.ru, jeden z rebeliantów przyznał, iż działali na rozkaz Szamila Basajewa - czeczeńskiego dowódcy polowego biorącego na siebie odpowiedzialność za liczne spektakularne akcje rebeliantów, w tym za zamachy terrorystyczne.

Posłuchaj także relacji korespondenta RMF Andrzeja Zauchy:

Do zaciętej strzelaniny doszło także w Machaczkale, stolicy Dagestanu, sąsiadującego z Czeczenią od wschodu – informuje agencja Interfax, powołująca się na lokalnego przedstawiciela Federalnej Służby Bezpieczeństwa.

Trwająca od ponad 4 lat wojna w Czeczenii od czasu do czasu przenosi się na terytorium sąsiedniej Inguszetii, która również wchodzi w skład Federacji Rosyjskiej jako autonomiczna republika.