Zastępowanie policjantów tam, gdzie można pracownikami cywilnymi - jeden ze sztandarowych projektów rządu, okazał się klapą. Zatrudnienie cywilów miało wyprowadzić na ulice 5 tys. policjantów. Udało się głównie zwiększyć biurokrację - zauważa "Rzeczpospolita".

REKLAMA

Chodziło o to, by funkcjonariuszy zajmujących się papierkową robotą np. w logistyce, zaopatrzeniu, informatyce, finansach czy łączności - zastąpili cywile. Policjanci mieli z kolei przesunąć do zadań policyjnych. Samo MSW przyznaje jednak, że operacja się nie udała, chociaż były na ten cel pieniądze ze specjalnego rządowego programu.

Na ucywilnianie "cywilów" w ciągu trzech lat - od 2007 do 2009 r. - ze środków rządowych było przeznaczone 223 mln zł. Jak się okazało, na ten cel wydano ostatecznie 90 275 tys. zł.

Ilu policjantów przesunięto do łapania przestępców dzięki zatrudnieniu cywilów? Z raportu MSW wynika, że jest ich ok. 3 tys. Co ciekawe, cywilów przyjęto więcej (utworzono 4698 - 4956 etatów cywilnych).

Policjanci zza biurek trafiają często do prewencji, ale też do wydziałów kryminalnych czy śledczych.

Dzisiaj co 30. pracownik pionów wspomagających to cywil. Np. logistyką zajmują się w większości pracownicy cywilni. W policji jest dziś ok. 25 tys. cywilów.

Początkowo modernizacja przebiegała dość sprawnie, załamanie nastąpiło w 2009 r., wskutek kryzysu zmniejszono środki na program o 474 mln zł. Z powodu obcięcia środków nie dokończono np. wymiany umundurowania dla policjantów.