Romowie z koczowiska we Wrocławiu powinni zamieszkać w schroniskach dla bezdomnych - na taki pomysł wpadli dolnośląscy urzędnicy. Wcześniej zapewniali, że po ewentualnej eksmisji z terenu należącego do miasta Romowie dostaną lokale socjalne.

REKLAMA

Do końca września sąd wyznaczy termin pierwszej rozprawy dotyczącej pozwu o eksmisję z koczowiska przy ulicy Kamieńskiego we Wrocławiu - informuje rzecznik prasowy Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Na terenie należącym do miasta swoje "miasteczko" wybudowało 19 Romów. Mieszkają tam w prowizorycznych domkach, które zbudowali z płyt kartonowo-gipsowych i z tego, co zostało ze starych altanek. Wcześniej na zajętych przez nich terenie były ogródki działkowe.

Składając pozew o eksmisję urzędnicy informowali, że Romowie mogą liczyć na lokalne socjalne.

Jednak muszą oni spełnić wtedy takie same warunki jak każdy inny wrocławianin: mieć zameldowanie w mieście, odpowiednie dochody i odstać swoje w kolejce. Czas oczekiwania bywa różny - od roku do nawet 15 lat.

Stąd pewnie pojawiło się inne rozwiązanie. Miejsca typu schroniskowego, z których może korzystać każdy bez względu na zameldowanie, narodowość, wiek, stan finansowy. Być może takie rozwiązanie będzie korzystne - mówi reporterce RMF FM Barbarze Zielińskiej Anna Bytońska z magistratu.

Pytanie, czy będzie to korzystne rozwiązanie również dla zarządzających schroniskami, którzy już jesienią spodziewają się sporego obłożenia.