W jednym z miast Małopolski rodzice odkryli, że w domu kultury zatrudniony jest pedofil. Było to możliwe dzięki działającemu od 1 stycznia Publicznemu Rejestrowi Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym - dowiedział się reporter RMF FM Mariusz Piekarski. Teraz mężczyzna straci pracę, ale kłopoty będzie miał także dyrektor domu kultury.

REKLAMA

Ten ostatni mimo obowiązku nie sprawdził, czy zatrudniany przez niego mężczyzna nie figuruje w rejestrze pedofilów - grozi za to grzywna lub nawet areszt.

Czego nie zrobił dyrektor, zrobili rodzice. To pokazuje nam, że rejestr działa, rejestr jest potrzebny i dzięki niemu każdy będzie mógł sprawdzić, czy okolica, w której mieszka, jest bezpieczna, czy jego dzieci są pod właściwą opieką, gdy przebywają w szkole lub w innych miejscach opieki nad dziećmi - mówi RMF FM wiceminister sprawiedliwości Michał Woś.

Jak przypomina, poza rejestrem publicznym, gdzie znajduje się blisko 800 wizerunków osób skazanych za najcięższe przestępstwa seksualne, każdy - nie tylko dyrektorzy placówek oświatowych - może uzyskać dostęp do rejestru ograniczonego. W tym celu trzeba założyć konto, posługując się profilem zaufanym, i wtedy - np. zatrudniając opiekunkę do dziecka - można sprawdzić, czy dana osoba nie figuruje wśród 3 tysięcy osób skazanych za inne przestępstwa seksualne. W tej części są także informacje o numerze PESEL skazanych, dokładne adresy ich zameldowania, a także faktycznego pobytu.

W części ogólnodostępnej są imiona i nazwiska oraz fotografie skazanych prawomocnie pedofilów, którzy dopuścili się gwałtów na dzieciach poniżej 15. roku życia, a także pedofilów-recydywistów oraz sprawców gwałtów ze szczególnym okrucieństwem - których wyroki nie uległy zatarciu. Są tam też dane o miejscowościach, w jakich te osoby przebywają oraz o rodzaju, dacie i miejscu przestępstwa; o ewentualnej przerwie w karze czy warunkowym zwolnieniu skazanego.

Strona umożliwia wyszukiwanie danych po nazwisku albo nazwie miejscowości.

<<< ZOBACZ REJESTR TUTAJ >>>



(e)