Ściśnięty żołądek, spocone ręce i uczucie niepewności - z tym wszystkim muszą poradzić sobie pierwszoklasiści, którzy jutro rozpoczną szkolną karierę. Nie tylko dla nich te pierwsze dni są dużym stresem, także dla rodziców.

REKLAMA

Początek roku dopiero jutro, ale już teraz szkolne korytarze nie świecą pustkami. Nauczyciele biegają od jednej klasy do drugiej - trzeba przecież dopilnować, by wszystko było gotowe na przyjęcie dzieci. Ale co dziwniejsze, w ostatni dzień wakacji w szkole pojawiają się także uczniowie – głównie pierwszoklasiści, którzy chcą się ze szkołą oswoić.

Dzieci się trochę boją, bo pierwsze zetknięcie ze szkołą może wywołać duży stres: Trochę się boję. Jestem ciekawy jaką będę miał nauczycielkę, kolegów Swoje zdenerwowanie świeżo upieczeni uczniowie okazują różnie – jedni są zbyt aktywni, inni zupełnie się wycofują. Dzieci są smutne, często stoją z boku, boją się zadać pytanie - mówi nauczycielka Małgorzata Czakajewska.

Najbardziej pomóc mogą oczywiście rodzice – trzeba z dzieckiem rozmawiać, postarać mu się wytłumaczyć reguły rządzące szkolnym życiem. Problem jednak w tym, że nie zawsze na dorosłych można polegać- wielu z nich jest bardziej zdenerwowanych niż ich dzieci.

Dorośli boją się niemal wszystkiego. Obawiają się, że ich dziecka nie zaakceptuje klasa, że nie poradzi sobie w szkole, że będzie miało problemy z nauką. Boją się też nowych obowiązków, tak jak Ilona Świderska, mama 7 – letniego Michała: Głównym problemem będzie znalezienie czasu dla dziecka. W przedszkolu Michał był do 17.00, można było później wrócić z pracy.

Z lękami rodziców muszą radzić sobie również nauczyciele. Mówią, że czasami mają więcej problemów z dorosłymi, niż z dziećmi: Stoją przy dziecku, trzymają je za rączkę. Trudno im jest wyjść z klasy, stoją pod szkołą.

Takie dziwne zachowanie rodziców w niczym pierwszoklasistom nie pomoże, a może za to zaszkodzić. Bo jak dziecko widzi, że dorośli się boją, to ono zaczyna bać się jeszcze bardziej.