Ministerstwo transportu podpisało dziś umowę z Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych na druk zaświadczeń uprawniających do przewożenia materiałów niebezpiecznych. To efekt interwencji RMF FM.

REKLAMA
Zobacz również:

Podpisana dziś umowa to nie koniec formalności, które muszą poprzedzić powrót kierowców do pracy. Trzeba jeszcze podpisać umowy z 16 urzędami marszałkowskimi. Potem wykonawca będzie musiał uruchomić specjalny system teleinformatyczny w tych urzędach i dopiero zacznie drukować plastikowe karty.

Zaświadczenia trafią do kierowców najwcześniej w połowie lutego. Czeka na nie ponad 2 tysiące osób w całym kraju.

Interwencja reportera RMF FM pomogła przerwać impas

Działanie resortu to efekt nagłośnienia sprawy przez reportera RMF FM Krzysztofa Zasadę. Od miesiąca kierowcy nie mogą otrzymać zaświadczeń uprawniających do przewozu niebezpiecznych ładunków. Nowe blankiety obowiązują od początku roku, ale jeszcze ich nie ma. Resort ogłosił przetarg na ich produkcję dopiero 31 grudnia.

Ministerstwo do tej pory nie było w stanie wytłumaczyć, dlaczego doszło do skandalu, który pozbawił pracy setki ludzi. Nie wskazuje też osoby, która personalnie, a być może i finansowo, powinna za to odpowiedzieć.

Każdy dzień postoju to dla kierowcy strata. Miesiąc przymusowego przestoju pan Wojtek podliczył na ponad 5 tysięcy złotych. Ma cysternę do przewozu gazu, której nie może prowadzić, mimo że na początku stycznia zdał egzamin. Także pan Jan od początku roku był zmuszony odmówić kilku kursów. Egzekwując od nas prawo, sami go nie przestrzegają - powiedział nam pan Jan.

W skali kraju takich kierowców może być ponad 2 tysiące. Są miejsca, gdzie w związku z brakiem blankietów egzaminy odwołano. W samych Tychach po ukończonym kursie na zdanie testów czeka 25 osób.

Jak zauważa reporter RMF FM Krzysztof Zasada, jest jeszcze jeden problem - urzędy marszałkowskie w związku z brakiem blankietów łamią prawo, bo po egzaminach miały siedem dni na wydanie zaświadczeń. Co prawda uprzedzano kierowców, że dokumentu nie otrzymają, a teraz obawiają się skarg za złamanie ustawowego terminu, a być może i wniosków o odszkodowania.