Jeśli rząd nie zwiększy środków na służbę zdrowia, strajki i niepokoje będą wybuchać co kilka miesięcy i to coraz mocniejsze. Taką ocenę sytuacji Zbigniew Religa przedstawił wczoraj premierowi podczas wieczornego spotkania.

REKLAMA

Religa zaproponował na spotkaniu premierowi pakiet zmian, bez których nie będzie możliwa ani reforma służby zdrowia, ani podwyżki.

W grę wchodzi współpłacenie pacjenta za leczenie np. kilka złotych za wizytę u lekarza; wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń np. za lepszy standard leczenia w szpitalach; w końcu wprowadzenie składki pielęgnacyjnej na leczenie osób starych i niepełnosprawnych.

W każdej wersji recepta Religi jest podobna – sięgnięcie do kieszeni pacjenta, ponieważ ukrytych środków nie m. Albo pacjenci zgodzą się na płacenie za lepszą opiekę - wtedy lekarze dostaną lepsze pensje, będzie więcej na leki itd - albo umawiamy się wszyscy, że pozostajemy przy tym fatalnym systemie jaki jest i za to płacimy tyle, ile płacimy teraz – mówi rzecznik Ministerstwa Zdrowia Paweł Trzciński.

Premier do pomysłów Religi odniósł się ponoć ze zrozumieniem. Minister nie groził dymisją, gdyby rząd nie zaakceptował jego koncepcji. Twardo jednak przedstawił sytuację – albo zwiększamy strumień pieniędzy do systemu z kieszeni pacjenta, albo czeka nas kryzys. Na razie resort zdrowia kończy prace nad koszykiem usług gwarantowanych. Ma pokazać ile pieniędzy brakuje w systemie i co nam się za naszą składkę należy, a co nie.

Dziś do całodniowego strajku przystąpiło około 250 placówek służby zdrowia w Polsce - szacuje szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Krzysztof Bukiel powiedział RMF FM, że pełne dane o tym, ile szpitali i przychodni zastrajkowało - będą znane jutro.