Przed Sądem Okręgowym w Lublinie rozpoczął się proces 35-letniego Marcina M. oskarżonego o zabójstwo brata. Powodem ataku miał być zazdrość o dziewczynę.

REKLAMA

Współoskarżoną w tym procesie jest Kamila F., która miała nakłaniać Marcina do okaleczenia brata, zacierać ślady przestępstwa, nie udzielić pomocy ofierze. Według aktu oskarżenia jej zdolność rozpoznania znaczenia swoich czynów oraz pokierowania swoim postępowaniem była ograniczona w stopniu znacznym.

Do zbrodni doszło 13 grudnia ub. roku na stacji benzynowej w Czemiernikach (Lubelskie). Jak wynika z wyjaśnień złożonych przez oskarżonych w śledztwie, wraz ofiarą pili oni alkohol, wywiązała się między nimi kłótnia. Marcin M. podejrzewał, że jego dziewczyna - Kamila F. - zdradza go z jego bratem.

Mężczyzna zadał swemu bratu nożem najpierw cios w głowę, a potem w klatkę piersiową. Następnie Marcin M. razem z Kamilą F. poszli do domu. Ugodzony nożem Marek M., na skutek odniesionych ran, zmarł w szpitalu.


Oskarżeni odmówili składania wyjaśnień

Na rozprawie w czwartek Marcin M. przyznał się przed sądem do ugodzenia brata nożem, ale zeznał, że nie chciał i nie zamierzał go zabijać. Odmówił składania wyjaśnień, odpowiadał tylko na pytania obrońcy. Z odczytanych przez sąd zeznań złożonych w śledztwie przez oskarżonego wynika, że jego partnerka Kamila F. nakłaniała go, żeby okaleczył swego brata, dlatego zadał mu ranę w głowę, ale potem, jak tłumaczył, pod wpływem jakiegoś impulsu, ugodził go jeszcze w klatkę piersiową.

Marcin M. zeznał również, że po tym jak odeszli z Kamilą F. z miejsca zdarzenia, zadzwonił na alarmowy numer 112 i poinformował o rannym mężczyźnie na stacji benzynowej. Nóż, którym ugodził brata, wyrzucił do stawu. Według niego wcześniej Kamila F. wycierała nóż ze śladów krwi, w kurtkę.

Kamila F. nie przyznała się do zarzucanych jej czynów i również odmówiła składania wyjaśnień, odpowiadała tylko na pytania obrońcy. Sąd odczytał jej zeznania złożone w śledztwie. Kobieta zaprzeczyła jakoby miała nakłaniać Marcina M. do okaleczenia brata. Zeznała też, że noża, którym został ugodzony Marek M., nie miała w ręku i nie wycierała go. Nie wezwała pomocy do rannego ponieważ - jak tłumaczyła - nie miała telefonu.

Marcin M. był już wcześniej karany za zabójstwo, odsiedział za to 15 lat w więzieniu.

Oboje oskarżeni są aresztowani.