​Dziś przed sądem w Gdańsku mają się odbyć przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego oraz Lecha Wałęsy. Trwa tam proces, który prezes Prawa i Sprawiedliwości wytoczył byłemu prezydentowi. Poszło o wpisy w internecie, w których Wałęsa zarzucił Kaczyńskiemu odpowiedzialność za katastrofę smoleńską.

REKLAMA

W gdańskim sądzie nie dojdzie do spotkania Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Wałęsy twarzą w twarz - wbrew temu co niektórzy zapowiadali i czego się spodziewali. Jarosław Kaczyński przesłuchany ma zostać w trybie wideokonferencji.

Przesłuchanie powoda Jarosława Kaczyńskiego nastąpi przez Sąd Okręgowy w Gdańsku przy wykorzystaniu sprzętu do nawiązania bezpośredniej łączności, czyli zostanie przeprowadzona tak zwana wideokonferencja. Rozprawa w Sądzie Okręgowym w Gdańsku będzie odbywała się na sali 101, a w tym samym czasie powód będzie przebywał w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Obie sale będą wyposażone w sprzęt umożliwiający przeprowadzenie wideokonferencji - opisuje sędzia Łukasz Zioła, rzecznik prasowy ds. cywilnych Sądu Okręgowego w Gdańsku

Przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego powinno zacząć się o godzinie 10, po nim - już w tradycyjny sposób - sąd przesłuchiwać będzie Lecha Wałęsę.

Wałęsa w 2016 roku napisał na Facebooku, że "Jarosław Kaczyński podczas lotu samolotu z polską delegacją do Smoleńska, mając świadomość nieodpowiednich warunków pogodowych, kierując się brawurą, wydał polecenie, nakazał lądowanie, czym doprowadził do katastrofy lotniczej w dniu 10 kwietnia 2010 roku". W oświadczeniu, którego domaga się od Wałęsy Kaczyński, ma znaleźć się stwierdzenie, że były to "bezprawne i nieprawdziwe zarzuty".

Kaczyński domaga się również przeprosin za słowa Wałęsy o tym, że "nie jest zdrowy, zrównoważony psychicznie".

Ponadto prezes PiS chce, by były prezydent przeprosił go za zarzuty wydania polecenia "wrobienia" go, przypisania mu współpracy z organami bezpieczeństwa PRL.

Treść pozwu szefa PiS sam Wałęsa zamieścił pod koniec lipca 2017 roku na Facebooku. Na zadane mu wówczas pytanie, czy przeprosi Kaczyńskiego, powiedział Polskiej Agencji Prasowej: "w żadnym wypadku", odsyłając jednocześnie do tego, co napisał na społecznościowym portalu.

Stwierdził tam: Wszystko, co Pan przygotował przeciw mnie na tych 15 stronach pozwu, potwierdzam, niczego się nie wypieram i z niczego nie będę się przed Panem i Pańskimi agentami wyciągniętymi z komuny tłumaczył. Powtórzę - uważam, że za śmierć smoleńską odpowiada Pan, bo to Pan realizował swoją obłąkaną wersję walki o władzę. To było tak jak dziś, obłąkana wersja utrzymania władzy z Panem w roli głównej.

Prezes PiS domaga się od byłego prezydenta wpłaty 30 tysięcy złotych na Fundację Hospicjum Onkologicznego św. Krzysztofa w Warszawie.

(az)