Przyjechali z warszawskiego Okęcia uszczelniać polsko-rosyjską granicę w Bezledach - przyszłą granicę UE. To była „propozycja nie do odrzucenia”. Na miejscu wprawdzie czekała na nich praca, ale na zupełnie innych warunkach. Bez mieszkania i z mniejszą pensją...

REKLAMA

Po zlikwidowaniu izb celnych Cieszynie, Nowym Targu i Warszawie ich pracownicy otrzymali "propozycję nie do odrzucenia" - przeniesienia do innych jednostek; na wschód, aby uszczelniać przyszłą granicę Unii Europejskiej.

Kilkudziesięciu funkcjonariuszy trafiło na przejście graniczne w Bezledach na Warmii. To co, tam zastali, zupełnie ich zaskoczyło. Na miejscu wprawdzie czekała na nich praca, ale wynagrodzenie było znacznie niższe, w dodatku zamiast służbowego mieszkania, otrzymali nocleg pod gołym niebem.

Celnicy są rozgoryczeni. Obcięto mi pensję z dnia na dzień, musiałem przejść w ciemno, nic nie mamy - mówią RMF. Jeżeli jest się urzędnikiem państwowym i coś takiego się robi, to - powiedziałby - to jest mały Meksyk w Polsce.

Propozycje zostały złożone na podstawie ustawy potocznie zwaną konsolidacyjną. Artykuł był nieprecyzyjny, pozwalał widocznie na to. Starali się ominąć te uprawnienia, które przysługują nam z ustawy o służbie celnej – mówił jeden z nich. A celnikom przysługiwało: zwrot kosztów przeprowadzki, jednorazowe świadczenie na zagospodarowanie się w wysokości miesięcznego wynagrodzenia, mieszkanie służbowe.

W dodatku propozycję pracy na polsko-rosyjskim przejściu celnicy dostali zalewie 11 dni temu. Jeśli odmówiliby, dziś zamiast na pasie odpraw, staliby po zasiłek dla bezrobotnych.

Część celników otrzymało propozycję zatrudnienia na obszarze działania bialskiej izby celnej obejmującej przejścia graniczne od Koroszczyna do Dorohuska. Z 129 celników z Cieszyna i Katowic, pozytywnie odpowiedziało 52. 27 celników już stawiło się do pracy; 3 z nich w Koroszczynie, pozostali w Chełmie i Zamościu.

Jak tam wygląda sytuacja celników, posłuchaj w relacji reportera RMF Cezarego Potapczuka:

Iwona Fołta szefowa związków zawodowych służby celnej twierdzi, że prawie 7 tys. pograniczników może w ciągu kilku najbliższych miesięcy stracić pracę. Ale nawet ci, którzy masowo zostają teraz przenoszeni na wschód, nie otrzymują żadnej pomocy: Ministerstwo nie pomogło tu w niczym. Żaden z dyrektorów, którzy są odpowiedzialni za przeprowadzenie sprawnego procesu alokacji, nie wykazał minimum dobrej woli i nie zapewnił tym ludziom na wstępie kwater - mówi Fołta.

Zobacz jak z problemem przenosin celników poradzili sobie Niemcy

08:10