Zakończył się protest mieszkańców gminy Oława przeciwko triom, które jeżdżą po ich terenie. Ciężkich samochodów jest zdecydowanie więcej od czasu, gdy Wrocław trzy tygodnie temu wprowadził ograniczenie ruch ciężarówek powyżej 18 ton w godzinach szczytu i nocą. Kierowcy torów omijając Wrocław jadą właśnie przez Oławę. Manifestujący blokowali drogę krajową nr 94.

REKLAMA

Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów
Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów
Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów
Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów
Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów
Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów
Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów / Barbara Zielińska-Mordarska / RMF FM
Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów / Barbara Zielińska-Mordarska / RMF FM
Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów / Barbara Zielińska-Mordarska / RMF FM
Protestujący przechodzą przez przejście dla pieszych, tamując w ten sposób ruch samochodów / Barbara Zielińska-Mordarska / RMF FM

Protestujący najpierw blokowali drogę wojewódzką 364. Kierowcy tirów informowali się o proteście przez CB. Dlatego drogą próbowało przejechać zaledwie kilka ciężarówek. Mieszkańcy Oławy wyszli więc na bardziej ruchliwą drogę krajową. Byli bardzo zdeterminowani. Wszystko było zrobione dlatego, że dzisiaj będą media. I dlatego dwa dni temu była łatana ta droga. Godzikowice, Jaczkowice, tu były takie dziury, że jakby pani nie wiedziała, to by sobie uszkodziła samochód - mówiła reporterce RMF FM jedna z protestujących kobiet.

Tylko w ciągu godziny przez Oławę przejeżdża ok. 80 ciężkich samochodów. Jeżeli z ulic Wrocławia zniknęło 70 procent tirów, a było ich 12 tysięcy dziennie, no to gdzieś musiały gdzieś się przenieść - mówili mieszkańcy. Żyć się nie chce, o spaniu nie ma mowy. Pobudka o 3 rano i tak do 24. Cały czas. Gehennę przeżywamy, domy pękają - wyliczali. Dodawali, że oni też nie zgadzają się na życie w towarzystwie tirów i stąd dzisiejszy protest. W zapowiedzi są już kolejne.