Większość restauracji i firm na krakowskim Kazimierzu ma zostać zamknięta w środę od godz. 10 do 16. To protest przeciwko wprowadzeniu w centrum tej dzielnicy strefy czystego transportu, która obowiązuje od stycznia tego roku. To pierwsze takie rozwiązanie w Polsce.

REKLAMA

Działająca od 5 stycznia strefa czystego transportu obejmuje plac Nowy i kilkanaście innych ulic w ścisłym centrum Kazimierza. Zgodnie z przepisami mogą tam wjeżdżać jedynie pojazdy elektryczne, napędzane wodorem albo gazem CNG. Ograniczenia te nie obowiązują mieszkańców strefy, przedsiębiorców, którzy mają tam siedzibę swojej firmy, osób niepełnosprawnych oraz taksówkarzy. Ponieważ rozwiązanie to budziło sprzeciw części radnych oraz mieszkańców, Rada Miasta zdecydowała, że będzie obowiązywać na razie przez pół roku, do początku lipca. Jeśli strefa się "sprawdzi", to radni zdecydują o przedłużeniu jej funkcjonowania oraz o poszerzeniu jej obszaru.

Jak poinformował we wtorek Tomasz Nosek, przedsiębiorca z Kazimierza, protestujący domagają się jak najszybszej likwidacji strefy na Kazimierzu. Według niego w akcję włączyło się do tej pory ponad 400 przedsiębiorców i dostawców, a także znaczna część mieszkańców z tego obszaru. Argumentują, że SCT wprowadzono, nie tylko bez rzetelnych konsultacji z zainteresowanymi, ale wręcz wbrew ich sprzeciwowi.

Aktualnie po dwóch miesiącach obowiązywania SCT i, co ważne, wcześniejszym okresie roku obowiązywania poprzednika, czyli strefy ograniczonego ruchu odnotowujemy tak duży odpływ klientów i zainteresowania Kazimierzem, tak duży spadek obrotów i rentowności prowadzonych przez nas przedsiębiorstw, że nie jesteśmy w stanie czekać na decyzje i dalszy rozwój sytuacji do lipca, czyli do czasu kiedy według zapisów uchwały ma zostać zweryfikowana skuteczność i wpływ strefy na to, co się dzieje na Kazimierzu - zapowiedział Nosek.

"Obroty spadły o ok. 30 procent"

Według przedsiębiorców ze strefy, obroty ich biznesów spadły w ostatnich dwóch miesiącach średnio o około 30 procent.

Nosek dodał, że protestujący przeprowadzili własne konsultacje sondażowe wśród mieszkańców, przedsiębiorców, dostawców i klientów z terenu SCT. Do tej pory spłynęło ponad 750 ankiet, w których prawie 100 proc. respondentów stanowczo sprzeciwia się dalszemu funkcjonowaniu strefy na Kazimierzu.

Żądamy natychmiastowej likwidacji tzw. strefy czystego transportu na Kazimierzu, bo jeżeli to się nie odbędzie to według naszej opinii Kazimierz w tym kształcie, w którym jest i funkcjonuje - umrze - podkreślił przedstawiciel protestujących i zaznaczył, że istnieją inne możliwości uspokojenia ruchu na Kazimierzu i rozwiązania bolączek komunikacyjnych tej dzielnicy, np. tzw. śródmiejska strefa płatnego parkowania.

W proteście weźmie udział około 80 procent restauracji i firm

Marcin Seweryn, jeden z przedsiębiorców z Kazimierza zapowiedział, że środowy protest, polegający na zamknięciu od godz. 10 do 16 części restauracji i firm na Kazimierzu może objąć około 80 proc. działających tam podmiotów. Protestujący zamierzają też pojawić się na środowych obradach Rady Miasta Krakowa.

Większość restauracji i firm na Kazimierzu postanowiła się zamknąć od godziny 10 do 16, żeby pokazać, jak będzie wyglądał Kazimierz w momencie, gdy ta strefa będzie dalej funkcjonować, czyli nie będzie firm i restauracji, nie będzie pracowników - zaznaczył.

Bartosz Piłat z Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie powiedział, że strefa czystego transportu została wprowadzona w centrum Kazimierza decyzją rady miasta, dlatego postulat protestujących mogłaby zrealizować tylko rada przegłosowując nową uchwałę. Według jego wiedzy obecnie nie jest procedowany żaden taki projekt.

Rada miasta może to zrobić, ale my uważamy, że byłoby to błędem, tym bardziej, że na Kazimierzu obowiązuje obecnie łagodniejsza forma ograniczenia ruchu niż obowiązywała przez poprzedni rok - zaznaczył Piłat.

Na uchwałę wprowadzającą strefę czystego transportu zwrócił uwagę w styczniu wojewoda małopolski, który nakazał sporządzenie oceny nadzorczej tego dokumentu. Ocena wykazała niestaranność w przygotowaniu uchwały, ale zdaniem wojewody wady dokumentu nie mają takiej skali, aby uchwałę unieważniać.

30 podmiotów, głównie przedsiębiorców działających na terenie Kazimierza zaskarżyło też uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.