Hasła na transparentach: "historia was rozliczy", "wolna nauka = wolni ludzie", okrzyki: "solidarność naszą bronią" oraz krytyczne słowa na temat kondycji polskiej szkoły - tak wyglądała czwartkowa manifestacja przed Muzeum Narodowym w Krakowie, która zgromadziła m.in. przedstawicieli środowisk akademickich.

REKLAMA

/ Łukasz Gagulski / PAP
/ Łukasz Gagulski / PAP
/ Łukasz Gagulski / PAP
/ Łukasz Gagulski / PAP
/ Łukasz Gagulski / PAP
/ Łukasz Gagulski / PAP
/ Łukasz Gagulski / PAP
/ Łukasz Gagulski / PAP
/ Łukasz Gagulski / PAP
/ Łukasz Gagulski / PAP

Manifestacja, która na placu przed Muzeum Narodowym zgromadziła m.in. przedstawicieli środowisk akademickich i polityków, odbyła się pod hasłem: "Ciemność widzę... protest przeciwko ideologizacji edukacji i nauki". Jej inicjatorami były organizacje obywatelskie, związki zawodowe nauczycieli i pracowników nauki oraz partie polityczne.

Manifestujący przybyli na miejsce z transparentami, na których zauważyć można było takie hasła jak: "historia was rozliczy", "Czarnek nie jest KUL" i "wolna nauka = wolni ludzie". Zebrani krzyczeli: "solidarność naszą siłą", "wolność, równość, edukacja", "nie oddamy wam uczelni".

Jak poinformowali organizatorzy, wszystkie te środowiska "chcą pokazać swój sprzeciw wobec wprowadzania przez władze Ministerstwa Edukacji i Nauki treści do szkół i na uczelnie, które nie są oparte na wiedzy naukowej, sprzeciw wobec nacisków na naukowców i edukatorów, czy prób przejmowania uczelni, zwalniania niewygodnych pracowników i tworzeniu nowych, ideologicznych, skrajnie konserwatywnych szkół".

"Nie ma żadnych rozmów, żadnych dyskusji"

Podczas wydarzenia zwracano uwagę na obecną sytuację krakowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego, którego władze przeprowadzają restrukturyzację zatrudnienia, zwalniając część pracowników. Interwencję w tej sprawie podjęli posłowie Lewicy; w odpowiedzi na nią Państwowa Inspekcja Pracy wszczęła czynności kontrolne w celu zbadania przestrzegania przez uczelnię prawa pracy.

Ze stanowiskiem władz UP nie zgadza się m.in. zwolniony z pracy prof. Janusz Majcherek. Nawet uczciwi ludzie uwierzyli w to, że jesteśmy uczelnią stojącą na skraju bankructwa - mówił, wskazując, że taki stan ma usprawiedliwiać "radykalne działania". Ofiarą tych radykalnych działań padło już kilkadziesiąt osób, zwolnionych z pracy. Jedną z tych osób jestem ja. (...) Ale oprócz tego, co z nami robią, jeszcze bardziej oburzające jest to, jak to robią: nie ma żadnych rozmów, żadnych dyskusji, nikt z nas nie został zaproszony na jakąkolwiek rozmowę po to, żeby wyjaśnić naszą sytuację - podkreślił.

Do zgromadzonych profesor apelował o czujność i aktywność. Wy szczególnie, jako pracownicy wyższych uczelni, też musicie być aktywni, bo słaby opór rozzuchwala. Wiem coś o tym - dodał Majcherek. Los, który spotkał moją uczelnię, której poświęciłem 35 lat swojego życia, traktujcie jako przestrogę - wskazał.

W imieniu nauczycieli głos zabrała Grażyna Zagórny. Jestem prostą nauczycielką (...); czujemy się tak, jakby gorset był coraz ciaśniejszy, kaganiec coraz bardziej uwiera - naprawdę to się czuje. A to światełko kaganka coraz słabsze - podkreślała przedstawicielka inicjatywy "Protest z Wykrzyknikiem".

Do zgromadzonych mówił także dr Maciej Grodzicki z Inicjatywy Pracowniczej UJ. Zakładaliśmy związek zawodowy właśnie dlatego, że baliśmy się takich wydarzeń, jakie mają miejsce na Uniwersytecie Pedagogicznym - powiedział.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Protest na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie. "To czystki polityczne"