Kilka tysięcy nauczycieli, według organizatorów, wzięło udział w proteście oświatowej "Solidarności" w Warszawie. Sprzed Kancelarii Prezesa Rady Ministrów manifestujący przeszli przed Sejm. "Żądamy podwyżek", "Koniec z prywatyzacją oświaty" - to jedne z haseł skandowanych przez uczestników protestu.

REKLAMA

Nie chciała z nami siąść do dialogu pani premier Ewa Kopacz, więc przyjechaliśmy do niej, do Warszawy - zaznaczył szef "Solidarności" Piotr Duda. Jeżeli pani chce rozpocząć dialog od słów - "likwidujemy Kartę Nauczyciela i wtedy rozmawiamy o podwyżkach", to to nie jest dialog. To jest szantaż - mówił pod adresem minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej.

Jeśli słyszymy, że Karta Nauczyciela to relikt przeszłości, bo została przyjęta przez Sejm pod koniec stanu wojennego, to ja przypomnę, że kodeks pracy został przyjęty w 1973 roku. Czy to oznacza, że też należy go zlikwidować? - pytał Duda. Zaznaczył, że związkowcy przyszli przed siedzibę rządu walczyć o godne warunki pracy i płacy nauczycieli, a to oznacza, że przyszli walczyć o jakość edukacji i przyszłość uczniów.

Kiedyś mówiono o ministrze edukacji, że jest pierwszym nauczycielem. Ten pierwszy nauczyciel teraz cały czas krzyczy, że oświata w Polsce jest zła, nauczyciele są źli - dodał szef sekcji nauczycielskiej Związku Ryszard Proksa.

Manifestujący mieli ze sobą flagi związkowe, gwizdki i trąbki. "Nauczyciele nie wariat - nie zamieni pracy w wolontariat", "Na edukacji eksperymenty to szaleństwa odmęty" - m.in. takie hasła znalazły się na transparentach.

"Oszczędności kosztem nauczycieli i pracowników oświaty"

Związkowcy przypomnieli swoje postulaty. Przedstawiła je wiceprzewodnicząca Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Teresa Misiak. Zaapelowała do rodziców o poparcie protestu nauczycieli, zaznaczając, że obu stronom chodzi o dobro dzieci.

Związkowcy złożyli petycję w kancelarii premiera. Podkreślono w niej, że oświatowa "S" stanowczo sprzeciwia się zamrożeniu wynagrodzeń nauczycieli i pracowników sfery budżetowej na kolejny już 2015 rok. Płace nauczycieli i pracowników oświaty maleją w stosunku do wynagrodzeń osób zatrudnionych w gospodarce narodowej. Proponowane zamrożenie płac na 2015 roku spowodowało, że realne wynagrodzenie nauczycieli będzie niższe od otrzymywanego w 2007 roku. Statystyki europejskie podają, że od 2008 roku płace w polskiej oświacie wzrosły o około 6 procent, a nie, jak podaje MEN, od 40 do 50 procent - napisano w petycji.

Oceniono w niej, że Polska jest krajem, w którym edukacja traktowana jest jako uciążliwy wydatek, a nie inwestycja w przyszłość społeczeństwa i państwa. Od paru lat zmniejsza się realny poziom finansowania edukacji z budżetu państwa. Wszelkie oszczędności dokonywane są kosztem nauczycieli i pracowników oświaty - zaznaczono. Kształtuje się fałszywe przekonanie, że Karta Nauczyciela - czyli ponadzakładowy układ pracy gwarantujący minimalne standardy płacy i pracy - postrzegana jest jako największa przeszkoda w "reformowaniu" oświaty. Dodatkowym negatywnym zjawiskiem jest popierana przez rząd prywatyzacja oświaty, która niejednokrotnie odbywa się na granicy prawa i wyłącznie kosztem nauczycieli i pracowników oświaty. Nie godzimy się, aby polska szkoła była firmą nastawioną na zysk, na dodatek finansowaną z naszych podatków - czytamy w petycji.

"Solidarność" domaga się m.in. 9-procentowej podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli, waloryzacji wynagrodzeń pracowników administracji, obsługi szkół i przedszkoli. Wzywa także do przywrócenia nauczycielom prawa do przechodzenia na emerytury bez względu na wiek, a w oparciu o staż pracy.

Minister odebrała petycję

Petycję odebrała od związkowców minister edukacji, która razem z wiceministrem Tadeuszem Sławeckim wyszła do zgromadzonych. Pytała ich m.in. czy odczuli, że w ostatnich 10 latach do systemu edukacji wpłynęło kolejne 15 miliardów złotych. Związkowcy odpowiadali jej, że nie. Wówczas minister stwierdziła, że skoro nie odczuli tych środków, to nie odczują kolejnych 3 miliardów złotych, których się domagają. Dlatego - jak mówiła - jedyną szansą jest zmiana systemu. Dodała, że nauczyciele są jedyną grupą w sferze budżetowej, która w ostatnich latach miała podwyższone płace.

Przewodniczący NSZZ "Solidarność" Piotr Duda podziękował minister za to, że miała odwagę wyjść do protestujących. Zaznaczył, że może być to znakiem świadczącym o rozpoczęciu dialogu. Po spotkaniu z minister edukacji zgromadzeni wyruszyli przed Sejm.

Protestuje też ZNP

Manifestacja oświatowej "Solidarności" była kolejną akcją protestacyjną zorganizowaną przez ten związek przed siedzibą rządu. Poprzednio Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania pikietowała przed KPRM w grudniu ubiegłego roku.

18 kwietnia w Warszawie odbyła się ogólnopolska manifestacja organizowana przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Według związkowców uczestniczyło w niej około 22 tysięcy osób. ZNP także domaga się podwyżek dla nauczycieli - o 10 procent w 2016 roku - oraz zablokowania przekazywania prowadzenia szkół przez samorządy innym podmiotom.

(MRod)