W kilkudziesięciu ośrodkach w całej Polsce trwają protestu egzaminatorów WORD-u. Wojciech Dusza z Komisji Egzaminatorów RP w rozmowie z Marcinem Jędrychem w radiu RMF24 mówi, że jeśli chodzi o rozwiązanie sprawy "światełka w tunelu nie widać". "Od 2 miesięcy ministerstwo deklaruje, że powoła zespół roboczy, by procedować kwestie związane z naszymi postulatami. Do dzisiaj nie ma tego prostego zarządzenia, takie jest podejście ministerstwa. My jesteśmy zawsze gotowi do rozmów. Nawet jeżeli dzisiaj byłaby sytuacja, że dostalibyśmy zaproszenie, by o dwunastej w nocy stawić się w ministerstwie, bylibyśmy gotowi do rozmów. Ale ministerstwu najwyraźniej nie zależy na osobach egzaminowanych, na egzaminatorach, na procesie egzaminowania, a przede wszystkim na bezpieczeństwie ruchu drogowego" - mówił Dusza.

REKLAMA

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Dusza: Ministerstwu nie zależy na egzaminatorach i bezpieczeństwie ruchu drogowego

Marcin Jędrych, RMF24: Jeśli ktoś planuje w najbliższym czasie zdawać egzamin na prawo jazdy to może mieć problem. W kilkudziesięciu ośrodkach trwają protesty egzaminatorów WORD-u. Domagają się oni nie tylko wyższych pensji, ale inne również kwestie są poruszane. I dlatego porozmawiamy z tym panem, który ma najwięcej na ten temat pewnie do przekazania, czyli pan Wojciech Dusza z Komitetu Egzaminatorów RP. Dzień dobry panu.

Wojciech Dusza: Dzień dobry panie redaktorze, dzień dobry państwu.

Dziękuję, że znalazł pan czas, żeby z nami porozmawiać, bo to trudny temat i pewnie póki co na razie jakiegoś światełka w tunelu, z tego co słyszymy, nie widać. Czy może pan powiedzieć w wielu ośrodkach nie odbywają się teraz egzaminy na prawo jazdy?

Oczywiście światełka w tunelu nie widać ze względu na podejście Ministerstwa Infrastruktury. Tak jak powiedziałem na konferencji, od 2 miesięcy ministerstwo deklaruje, że powoła zespół roboczy, by procedować kwestie związane z naszymi postulatami. Do dzisiaj nie ma tego prostego zarządzenia, takie jest podejście ministerstwa. My jesteśmy zawsze gotowi do rozmów. Nawet jeżeli dzisiaj byłaby sytuacja, że dostalibyśmy zaproszenie, by o dwunastej w nocy stawić się w ministerstwie, bylibyśmy gotowi do rozmów. Ale ministerstwu najwyraźniej nie zależy na osobach egzaminowanych, na egzaminatorach, na procesie egzaminowania, a przede wszystkim na bezpieczeństwie ruchu drogowego.

Jeżeli chodzi o skalę o skalę protestu, to na ten moment mamy informacje, że partyjni koledzy, dyrektorzy wielu WORD-ów próbują marginalizować, próbują zacierać prawdę. W przestrzeni medialnej forsuje takie przekonanie, że na ten moment 10 WORD-ów w Polsce protestuje, co jest oczywiście kłamstwem. Na ten moment mamy już ponad 30 miast, w których są problemy z egzaminami.

Czasem tak się mówi, jeśli tego typu spór się pojawia, że ministerstwo czy też rząd bierze protestujących na przeczekanie. Może właśnie tak to wygląda, skoro od dwóch miesięcy nie ma tutaj żadnego ruchu, żadnych działań ze strony Ministerstwa Infrastruktury, to może po prostu czekają, że państwo się albo odpuścicie, albo uznacie, że nie macie szans, żeby w tym proteście cokolwiek ugrać.

Być może taka właśnie jest taktyka ministerstwa, ale my zostaliśmy postawieni pod ścianą. Sytuacja w jakiej w tym momencie znaleźli się egzaminatorzy ze swoimi pensjami z 2007 roku i systemem egzaminowania z poprzedniej epoki jest nie do przyjęcia. Dłużej egzaminatorzy tego nie zniosą. My już ani kroku w tył nie postawimy. Jeżeli ministerstwu zależałoby na osobach egzaminowanych, jeżeli zależałoby im na społeczeństwie, to uważam, że już dawno powinni pochylić się nad tym problemem, bo my od wielu lat o tym sygnalizujemy. W ubiegłym roku była petycja poparta przez 90 proc. aktywnych zawodowo egzaminatorów. Oczywiście, odpowiedź ministerstwa sprowadzała się w zasadzie do jednego krótkiego zdania: "nie bo nie". Taka jest rozmowa z ministerstwem. Jeżeli pójdą po rozum do głowy, to mam nadzieję, że sytuacja możliwie najszybciej się zakończy, bo jako egzaminatorzy my też ubolewamy, że to niestety uderza w osoby egzaminowane. Ale teraz tak naprawdę ruch po stronie Ministerstwa Infrastruktury.

Tak jak pan powiedział są dwie kwestie na stole, czyli kwestia finansowa oraz kwestia organizacyjna, czyli trochę zmiany tego, w jaki sposób przebiegają te egzaminie. Gdyby pan teraz miał wskazać, która z tych kwestii jest ważniejsza? Czy ważniejsze jest to, żeby uporządkować egzaminy, a być może do kwestii płacowych wrócić za chwilę, czy też najpierw muszą być podwyżki, żeby w ogóle egzaminatorzy chcieli pracować za takie pieniądze?

Uważam że jedna i druga kwestia jest równie ważna. Archaiczny system oceny kandydata na kierowcę powoduje, że osoba egzaminowana przychodzi do Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego często bardzo zestresowana. To jest specyficzne miejsce, to jest trudny egzamin. Niektórzy twierdzą, że nawet trudniejszy od matury. Przykładowo taka osoba zapomni, gdzie sprawdza się olej i mimo że później w ruchu drogowym idealnie porusza się, to musi otrzymać wynik negatywny. Te przepisy muszą się zmienić. To jest kuriozum. Elektromobilność, pojazdy elektryczne - tam już nie ma oleju w silniku. Jeżeli ktoś takich rzeczy nie wie, to musi otrzymywać wynik negatywny? Egzaminator podlega permanentnej kontroli. Każdy egzamin jest nagrywany, jest wyrywkowo kontrolowany. Jeżeli on nie dopełnił obowiązku wynikającego tutaj z przepisów, to naraża się na to, że utraci uprawnienia. A to są bardzo trudne do zdobycia uprawnienia. Ja na marginesie powiem, że w ostatnim egzaminie weryfikacyjnym w Łodzi na 50 osób dwie zdały egzamin teoretyczny. To jest naprawdę bardzo długi proces, ciężki, trudny i nikt nie narazi się na to, by gdzieś tam lawirować na granicy prawa. Dlatego musi to się zmienić i te osoby egzaminowane nie mogą być tak traktowane.

Natomiast jeżeli chodzi o kwestie płacowe - w tym momencie my jesteśmy w 2007 roku z naszymi pensjami. Ja pokazałem w jednym z wywiadów pasek z wypłaty egzaminatora, gdzie ta pensja jest poniżej 3 tysięcy złotych. Jak egzaminator w takim mieście Kraków, Warszawa, Łódź ma żyć za takie pieniądze, gdzie przez 3 lata nie ma prawa podnosić kwalifikacji i mieć możliwości na zwiększenie swojego wynagrodzenia? To, co zaproponował minister Weber, te podwyżki w kwocie 80 złotych... To pięknie wygląda oczywiście w mediach, jeżeli minister twierdzi że daje nam 30 proc. podwyżki, ale tak nie jest, bo jeżeli nałoży się tę siatkę płacową, która obecnie obowiązuje na tę, którą proponuje minister Weber, to te widełki się zazębiają i gwarantowana suma podwyżki przykładowo dla egzaminatora czwartego stopnia, to będzie 80 zł po 14 latach przy 16-procentowej inflacji. To jest kuriozum. Obecne rozporządzenie wskazuje, że najniższa pensja zasadnicza egzaminatora to jest 2,5 tysiąca złotych, gdzie - warto przypomnieć - w przyszłym roku najniższa krajowa to ma być już 3600 zł. To pokazuje w jakim miejscu my jesteśmy, jeżeli chodzi o wynagrodzenia. Ja myślę, że to nie może dłużej tak wyglądać. Doprowadzi to za chwilę do sytuacji takiej, jaka miała miejsce przed rokiem 2007, gdzie ludzie po cztery miesiące oczekiwali na egzamin.

No i właśnie to jest moje ostatnie pytanie do pana związane z tym, że pewnie ten proces dla części tych, którzy będą zdawać egzamin na prawo jazdy jest zrozumiały, ale też oni mają jakieś plany, mają jakiś swój sposób na to, jak chcą korzystać z zdobytego prawa jazdy. I co teraz? Domyślam się, że państwo jesteście w takim momencie, w którym zatrzymanie się czy też wstrzymanie tego protestu na razie - sądząc po tym, co pan powiedział - jest niemożliwe. Co mają zrobić ci ludzie, którzy chcą zdawać?

Panie redaktorze, każdy protest jest represyjny względem obywateli. Jeżeli protestują kontrolerzy lotów, to czy to jest fajne dla podróżnych? No nie. Jeżeli protestują lekarze - czy to jest dobre dla pacjentów? No nie. Każda grupa zawodowa, jeżeli protestuje, to dotyka społeczeństwo. Niestety. Myśmy wyczerpali drogę formalną, zrobiliśmy wszystko, żeby do tego nie doszło. No ale postawa Ministerstwa Infrastruktury tak naprawdę w tym momencie definiuje tę sytuację.