Prokuratura w Łodzi sprawdza, czy autorzy ekspertyzy z ekshumacji Stanisława Pyjasa nie sfałszowali wyników badań. Jak dowiedział się reporter RMF FM Maciej Grzyb, doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa złożyła siostrzenica krakowskiego opozycjonisty.

REKLAMA

Siostrzenica Pyjasa uważa, że biegli sądowi sformułowali w ekspertyzie błędne wnioski. Doniesienie do prokuratury trafiło zaraz po tym, jak okazało się, że lekarze stwierdzili to samo, co ich odpowiednicy w 1977 roku, czyli po sekcji zwłok studenta. Obie opinie są bardzo podobne i kończą się stwierdzeniem, że Stanisław Pyjas zmarł w wyniku upadku ze schodów.

Siostrzenica opozycjonisty, kierując doniesienie do prokuratury powołała się na artykuł 233 kodeksu karnego. Mówi on o tym, że: "Kto jako biegły przedstawia fałszywą opinię mającą służyć za dowód w postępowaniu podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

Prokuratorzy z Łodzi zwrócili się już do krakowskiego IPN o przesłanie materiałów ze śledztwa, w tym właśnie ekspertyzy z ekshumacji Pyjasa.