Sprawa rzekomego zmanipulowania tzw. taśm PSL-u trafi do Prokuratury Okręgowej w Warszawie - dowiedział się reporter RMF FM Roman Osica. Władysław Serafin zawiadomił śledczych, że filmowe nagrania z jego udziałem rozpowszechniono w sposób niedozwolony.

REKLAMA

Jeden z głównych bohaterów afery w PSL-u Władysław Serafin, szef kółek rolniczych, złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej na warszawskim Mokotowie. Jak zapewniał w poniedziałek, we wtorek właśnie miał spotkać się z prokuratorem, by złożyć zeznania w tej sprawie. Śledczy przyznają, że termin został wyznaczony, ale na czwartek.

Rozmowa ta jednak nie jest już aktualna - dowiedział się nasz dziennikarz. Po tym, jak sprawa zostanie przeniesiona do prokuratury okręgowej spotkanie ze śledczymi już w nowym miejscu, nie będzie raczej możliwe. Prawdopodobnie śledczy najwcześniej przesłuchają Władysława Serafina w przyszłym tygodniu. Wtedy być może działacz PSL przyzna się, że nagrał materiał, który był powodem dymisji ministra rolnictwa. Być może wyjaśni także, w jaki sposób film trafił do mediów.

Z naszych informacji wynika, że powodem przeniesienia śledztwa do prokuratury okręgowej jest wyższa ranga tej sprawy.

"Taśmy Serafina" przyczyną dymisji Sawickiego

"Taśmy Serafina" ujrzały światło dzienne w ubiegły poniedziałek. Stenogramy nagrania rozmowy szefa kółek rolniczych Władysława Serafina z byłym prezesem Agencji Rynku Rolnego Władysławem Łukasikiem ujawnił "Puls Biznesu".

Władysław Łukasik miał powiedzieć Władysławowi Serafinowi o wykorzystywaniu państwowego majątku przez niektórych działaczy PSL dla własnych korzyści. Pojawił się też wątek należącej do ARR spółki Elewarr. Były prezes Agencji Rynku Rolnego w czasie rozmowy z szefem Kółek Rolniczych miał sugerować, że szef resortu rolnictwa skłamał podczas składania zeznań jako świadek w postępowaniu dotyczącym nieprawidłowości przy zatrudnianiu i zwalnianiu pracowników ARR. Sprawą zajmowała się białostocka prokuratura, która trzy lata temu skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Łukasikowi i innemu szefowi ARR Bogdanowi T.

Sąd szuka teraz odpowiedzi na pytanie, czy byli prezesi ARR - Władysław Łukasik oraz jego poprzednik Bogdan T. - wydawali polecenia zatrudniania lub zwalniania konkretnych osób w Agencji Rynku Rolnego. Według śledczych, przekroczyli oni uprawnienia. Do zarzutów się jednak nie przyznają. Sawicki, zeznając w tej sprawie w listopadzie ubiegłego roku, mówił, że nie ingerował w decyzje prezesów ARR.