Premier chciałby bez przetargu zakupić samolot dla najważniejszych osób w państwie. Donald Tusk, zmęczony wiecznymi problemami z rządową flotą powietrzną, zamierza podjąć radykalne kroki. Wczoraj w Ułan Bator popsuł się tupolew, którym miał lecieć do Japonii prezydent Kaczyński. Maszynę naprawiono dopiero dziś.

REKLAMA

Decyzja o kupnie nowego samolotu ma zapaść zaraz po powrocie prezydenta Kaczyńskiego z Azji. Premier chce się w tej sprawie spotkać z Lechem Kaczyńskim i uzgodnić, aby zakupu dokonała Rada Ministrów. Będzie to nadzwyczajna procedura kupna samolotu. Nie jakiegoś szczególnie imponującego, ale takiego, który zapewni elementarne bezpieczeństwo - mówił Tusk:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Zakupu rząd chciałby dokonać jak najszybciej. Być może kwestię rozstrzygniemy w ciągu kilku, może kilkunastu tygodni - zapowiada premier:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Nowa maszyna powinna pojawić się zatem w rządowej flocie w pierwszej połowie przyszłego roku. Ale nowy nabytek może też być nowym problemem. Bo kto w pierwszej kolejności będzie mógł nim latać? Premier czy prezydent?