Dwa dni po przegranych wyborach premier wydał zarządzenie o niszczeniu dokumentów przez ABW - pisze poranna prasa. Zdaniem dzienników, może to być sposób na pozbycie się dowodów nielegalnych operacji służb specjalnych.

REKLAMA

Pismo mówi, jak ABW ma kwalifikować, przechowywać i niszczyć zarówno jej własne dokumenty, jak i te, które do Agencji wpłynęły np. od CBA, z którym ABW współpracuje.

Zasadniczo wszystko ma być przechowywane co najmniej 50 lat. Wyłom premier zrobił tylko dla tzw. dokumentów legalizacyjnych, czyli fałszowanych, by ukryć tożsamość funkcjonariuszy przy konkretnej akcji. Dzięki zarządzeniu premiera mogą być one niszczone na bieżąco, praktycznie bez śladu.

Premier, zezwalając na niszczenie dokumentów legalizacyjnych, przekroczył swoje uprawnienia - twierdzi w pisemnej analizie dla "Wyborczej" ekspert sejmowej komisji służb specjalnych. Ani w ustawie o ABW, ani w ustawie o archiwach państwowych nie ma bowiem takiej delegacji.

Według eksperta zarządzenie może pomóc w zatarciu śladów nielegalnych działań służb. Również takich, o których publicznie nie wiadomo.