"Posiedzenie Sejmu 16 grudnia było farsą. Marszałek przekroczył swoje uprawnienia między innymi nie dopuszczając posłów opozycji do stołu prezydialnego" - tak Cezary Tomczyk z Platformy Obywatelskiej tłumaczy skierowanie do prokuratury zażalenia w sprawie umorzenia poprzedniej skargi związanej z grudniowymi głosowaniami w Sali Kolumnowej. Salą plenarną blokowali wtedy posłowie PO - posiedzenie przeniesiono więc do Sali Kolumnowej, a opozycja kwestionowała legalność przeprowadzonych tak głosowań.

REKLAMA

Podczas posiedzenia 16 grudnia posłowie zajmowali się m.in. ustawą budżetową.

Prokuratura nie rozstrzygnęła wielu kwestii, w związku z czym trzeba zwrócić się do sądu po sprawiedliwość - tłumaczy złożenie zażalenia Tomczyk.

Czego teraz oczekuje poseł PO? Przede wszystkim oczekuje, że sąd przyjmie zażalenie i że prokuratura dalej zajmie się sprawą. Dlatego, że ewidentnie marszałek Sejmu Marek Kuchciński nie poradził sobie wtedy, kiedy trwało posiedzenie sejmu - 16 grudnia. Nie zapewnił właściwego funkcjonowania izbie, a ja sam wraz z posłem Agnieszką Pomaską nie zostaliśmy wpuszczeni na salę obrad, pomimo że jest to coś świętego. Jeżeli ktoś kiedykolwiek zastanawiał się po co jest immunitet posłowi, to właśnie po to, żeby mógł uczestniczyć bez przeszkód w obradach Sejmu. Przez to, że często w poprzednich latach posłowie nadużywali immunitetu, nie płacąc chociażby mandatów, zapomnieliśmy, jaka jest podstawowa rola immunitetu, a podstawową rolą immunitetu jest właśnie nieskrępowane uczestnictwo w obradach Sejmu czy Senatu i tak jest na całym świecie. Nam to prawo zostało odebrane i w zawiązku z tym, trzeba zwrócić się do sądu z zażaleniem tego wniosku, tej decyzji o umorzeniu.

Poseł podkreśla w rozmowie z RMF FM: Wniosek do prokuratury złożyliśmy w imieniu Platformy Obywatelskiej i też w imieniu Platformy Obywatelskiej składamy wniosek do sądu, żeby sąd dokonał oceny, czy prokuratura miała rację umarzając tą sprawę - naszym zdaniem nie.

Tomczyk stwierdza, że "w ciągu posiedzenia Sejmu 16 grudnia doszło do szeregu zaniedbań". Marszałek Sejmu prowadził te obrady chaotycznie, potem przeniósł je do Sali Kolumnowej. Nie miało to wiele wspólnego z normalnym posiedzeniem Sejmu. Do dzisiaj tak naprawdę nie wiemy, czy budżet który w Polsce obowiązuje, został uchwalony legalnie. Do dzisiaj nie wiemy, czy na sali było kworum. Do dzisiaj nie wiemy, dlaczego marszałek nie podał po rozstrzygnięciu konkretnych wniosków formalnych, które padały na sali i do dzisiaj nie wiemy, dlaczego posłowie nie zostali wpuszczeni na salę obrad. Zarzutów jest wiele, odpowiedzi niewiele i właśnie tym powinna zająć się prokuratura, a nie po prostu umorzyć tę sprawę.