Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej, mimo szumnych zapowiedzi, nie przekazała listy sponsorów, ani pozostałych dokumentów komisji śledczej. Posłowie dostali tylko akta dotyczące 350 tys. zł przekazanych fundacji przez PKN Orlen.

REKLAMA

Jeszcze kilka dni temu Teresa Gajewska z zarządu fundacji przekonywała RMF, że całość dokumentów trafi do posłów. Narzekała, jak dużo ma pracy z ich przygotowaniem, ponieważ posłowie zażądali nawet listy wypłat pracowników fundacji.

A Jolanta Kwaśniewska wciąż mówi o przejrzystości, która ma cechować jej działalność. Okazuje się jednak, że nie dotyczy ona jednej istotnej sfery – sponsorów. Wiadomo, że pieniądze wpłacała jedna z firm zamieszanych w aferę paliwową – fundacja Warta, zależna od Jana Kulczyka. Sponsorem był też Włodzimierz Wapiński, zaprzyjaźniony z Kwaśniewskimi, ale zamieszany w skandal z laboratorium frakcjonowania osocza, na którym Skarb Państwa stracił miliony.

Dzisiaj komisja prawdopodobnie zwróci się do prokuratury o zabezpieczenie dokumentów przekazanych przez fundację.

Jak zachowanie prezydentowej postrzega opinia publiczna? Reporter RMF Przemysław Marzec rozmawiał z Joanną Gepfert, zajmująca się kreowaniem wizerunku:

Przypomnijmy, że na początku września komisja śledcza wystąpiła do fundacji "Porozumienie bez barier" o udostępnienie dokumentacji jej przepływów finansowych. Nie może być tak, że fundacja, odmawiając udostępnienia dokumentów, uzasadnia, że wykraczają one poza zakres działania komisji. To komisja określa, w jakim zakresie działa - mówił wiceszef komisji Roman Giertych. Poza tym, taka odmowa świadczy o tym, że fundacja ma coś do ukrycia - dodaje.