Biblioteka Narodowa alarmuje, że ponad połowa Polaków nie czyta żadnych książek - nawet kucharskich i słowników. 46 procent badanych nie czyta nawet krótszych tekstów - artykułów lub opowiadań. W niechlubnej grupie nieczytających są także ludzie najlepiej wykształceni - spośród nich aż 20 procent nie sięga po lekturę.

REKLAMA

Tegoroczne badanie pokazuje, że czytelnictwo w naszym kraju stoi nadal na bardzo niskim poziomie. Jakikolwiek kontakt z dowolną książką (także poradnikiem, albumem, książką umieszczoną w internecie) w roku 2010 deklaruje zaledwie 44 procent badanych. W porównywalnych badaniach przeprowadzanych w Czechach i Francji liczby te wynoszą odpowiednio 83 i 69 procent. Kolejne zadane pytanie wykazało, że aż 46 procent badanych Polaków w ciągu ostatniego miesiąca nie przeczytało nie tylko książki, ale nawet artykułu lub opowiadania w internecie dłuższego niż 3 strony. To właśnie takie uszczegółowione pytanie pozwoliło na odkrycie grupy 20 procent absolwentów wyższych uczelni oraz 27 procent uczniów i studentów nieczytających praktycznie nic.

Tak dokładne informacje pozwalają zaplanować program działań mających na celu poprawę sytuacji. Pewne jest, że działania - również te już podejmowane, zarówno przez instytucje państwowe jak i organizacje pozarządowe - muszą być konsekwentne i systematyczne.

Lublin na przekór statystykom?

Statystyki są przerażające, ale na ich tle pozytywnym przykładem wyróżnia się Lublin. Miasto - oczywiście na miarę swoich możliwości - nie szczędzi pieniędzy na rozwój Miejskiej Biblioteki Publicznej. W efekcie w zeszłym roku przybyło ponad 3 tysiące czytelników. To spowodowało uruchomienie dwóch nowych filii. W tym roku mają przybyć trzy kolejne, w tym mediateka - mówi wicedyrektor MBP w Lublinie Renata Filipiak.

Czytelnik musi mieć do biblioteki prostą drogę, nie może nas szukać. Musi nas mieć na wyciągnięcie ręki, żeby chciał wejść i skorzystać z biblioteki - przyznaje wicedyrektor. Dlatego tam, gdzie to było możliwe, mało atrakcyjne lokalizacje zmieniono na lepsze. Nowe filie powstają w miejscach, gdzie jest najwięcej ludzi.

Jak się wypożyczy jedną książkę i przeczyta, to potem wstyd oddać i nie wziąć następnej - żartuje jeden z czytelników. Dodaje także, że czytanie wciąga - komputer nie zastąpi papierowego wydania i tego klimatu.