Polska wyśle 150 żołnierzy do Afryki w rejon Darfuru – ujawnia w rozmowie z RMF FM rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Robert Szaniawski. W tym sudańskim regionie od kilku lat trwa ludobójstwo. Zginęło tam kilkaset tysięcy osób.

REKLAMA

Polacy będą stacjonować w Czadzie przy granicy z Sudanem. Będą pomagać osobom, które przedostaną się przez granicę. Misja jest humanitarna, czyli nie będzie używana broń. Chodzi tutaj przede wszystkim o pomoc uchodźcom - powiedział Robert Szaniawski.

O wysłaniu wojsk do Darfuru zdecydowała Rada Bezpieczeństwa ONZ. Ma tam trafić 26 tysięcy żołnierzy i policjantów, w ramach połączonej misji sił pokojowych ONZ i Unii Afrykańskiej - UNAMID. Maksymalnie ma być to 19,5 tys. żołnierzy, oraz 6,5 tys. policjantów. Personel ma w większości pochodzić z państw afrykańskich. Liczebność swoich kontyngentów poszczególne kraje powinny określić w ciągu 30 dni. Polska postanowiła włączyć się do tej misji.

Operacja ma na celu powstrzymanie przemocy w Darfurze, gdzie od lutego 2003 roku zginęło około 200 tys. ludzi, a 2,5 miliona opuściło domy z obawy przed przemocą. Około 250 tys. ludzi jest tam pozbawionych pomocy humanitarnej. Przewiduje się, że w pierwszym roku misja będzie kosztowała dwa miliardy dolarów.

O większość mordów i grabieży w Darfurze obwiniani są wspierani przez rząd w Chartumie arabscy bojownicy, tzw. dżandżawidzi (jeźdźcy). Konflikt rozpoczął się od buntu części czarnoskórych mieszkańców, zorganizowanych w Wyzwoleńczą Armię Sudanu, którzy zaatakowali cele rządowe w Darfurze. Rebelianci oskarżali władze w Chartumie o dyskryminacyjną politykę wobec ich regionu i wykorzystywanie dżandżawidów w walce z ludnością niearabską. W 2004 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła rezolucję wzywającą do zakończenia konfliktu w Darfurze.