Od przyszłego roku koszt prądu pójdzie w górę. Wzrosną ceny nie tylko dla odbiorców detalicznych, ale też dla samorządów i przedsiębiorstw. W specjalnym raporcie reporterów RMF FM sprawdzamy, jak wyższe ceny energii wpłyną na nasze codzienne życie.

REKLAMA

Premier Mateusz Morawiecki wezwał do siebie prezesów największych spółek energetycznych w kraju, Tauronu, PGE, Energi i Enei - dowiedział się nasz dziennikarz Krzysztof Berenda. Tematem wtorkowej rozmowy były spodziewane podwyżki cen prądu i zapowiadane rekompensaty.

Prezesi spółek energetycznych usłyszeli od premiera prośbę o to, żeby nieco ograniczyli swoje oczekiwania dotyczące przyszłorocznych aż 30-procentowych podwyżek cen prądu.

Odpowiadali, że nie bardzo jest to możliwe, bo węgiel jest coraz droższy, tak samo jak uprawienia do emisji dwutlenku węgla.

Premier prosi o niższe podwyżki, bo jego minister energii obiecał, że zrekompensuje te podwyżki wszystkim gospodarstwom domowym, ale też małym i średnim firmom. To może być koszt wielu miliardów złotych. Torpeduje to też Komisja Europejska, bo to może być niedozwolona pomoc publiczna.

To nie koniec. Samorządy już apelują o to, żeby dostać takie rekompensaty, bo przez podwyżki mogą zawalić się budżety szkół i szpitali. Podrożeje też komunikacja miejska. Ekonomiści ostrzegają, że drożej też będzie w sklepach.

Tchórzewski: Nie mogę zapewnić rekompensat dla małych firm

"Nie dam gwarancji, że małe i średnie przedsiębiorstwa dostaną rządowe rekompensaty w związku z podwyżką cen prądu" - tak w rozmowie z reporterem RMF mówi minister energii Krzysztof Tchórzewski. Zapewnia jednak, ze resort pracuje nad takim rozwiązaniem. Dziś w Faktach mówimy o skutkach planowanych podwyżek.

Wprowadzenie takich regulacji zależy od pieniędzy, które trzeba znaleźć. A to nie jest takie łatwiej - zwłaszcza, ze minister już obiecał 100 procentowe rekompensaty dla odbiorców indywidualnych - to koszt około dwóch miliardów złotych, to jest priorytetem.

Szef resort przekonuje, ze podwyżki cen prądu dla przedsiębiorców mniej odbiją się na ich działalności, niż na naszych indywidualnych rachunkach.

Ciąży to bardziej na rachunkach obywateli, niż na rachunkach przedsiębiorstw. W większości przedsiębiorstw udział energii elektrycznej w rachunku jest w przedziale 2,5- 4,5 procent. Ten wzrost jest mniej uciążliwy, niż dla obywateli - mówi minister.

Dla szpitali może to oznaczać długi

Propozycję wyższych rachunków dostała już na przykład część szpitali.

Może to oznaczać długi. W niektórych szpitalach umowy z dostawcami energii kończą się na początku lub w połowie przyszłego roku. Problem w tym, że większość szpitali ma już podpisane kontrakty na kolejny rok z narodowym Funduszem Zdrowia. Jeżeli więc nowe stawki zaczną obowiązywać w pierwszych miesiącach przyszłego roku, szpitale będą musiały zmieścić swój budżet w ramach kontraktu tnąc koszty, albo zaciągać długi.

Budżet, który został zaplanowany na 2019 rok, może nie wystarczyć na zapewnienie wszystkich wymaganych płatności. Podwyżki cen prądu, mogą wygenerować ujemny wynik finansowy szpitala - mówiła Agnieszka Marzęcka, ze Szpitala im. Gabierla Naurutowicza w Krakowie.

Żywność będzie droższa

Ceny żywności w przyszłym roku pójdą mocno w górę. To będzie efekt podwyżek cen prądu. To radyklanie zwiększy koszty działalności wielu firm w Polsce. Także spożywczych, na przykład mleczarni, czy piekarni.

Obawiam się, że najbardziej ucierpi ten zwykły konsument, bo ceny żywności na pewno pójdą w górę - mówi Eugeniusz Kłopotek, dyrektor zakładu w Kołudzie, przy okazji poseł PSL-u.

W przypadku piekarni, rachunki za prąd stanowią dziesiątą część kosztów.

Młyny, które produkują mąkę, bazują głównie na energii elektrycznej, w związku z tym spodziewamy się wzrostu cen mąki. W tej chwili poszedł w górę bardzo mocno cukier, drożeją wszystkie nasze surowce - mówi Agnieszka Grela właścicielka piekarni i cukierni z podlubelskiej Mełgwi. Szacujemy, że w przyszłym roku powinniśmy podnieść ceny w granicach około 10 procent - mówi właścicielka.

Za energię więcej zapłaci warszawskie metro

40 milionów złotych zapłaci warszawskie metro za energię elektryczną w przyszłym roku po podwyżkach cen prądu. To o 25 procent więcej niż w bieżącym roku. Na razie jednak nie zanosi się, że ceny biletów wzrosną.

Skoro koszty nie zostaną przerzucone na pasażerów, to oszczędności trzeba będzie szukać gdzie indziej - najprawdopodobniej w inwestycjach. Rzeczniczka stołecznego metra zapewniała, że największe inwestycje, czyli budowa nowych linii, nie są zagrożone.

Co do mniejszych - tu cytat "trwają analizy" - a więc można raczej spodziewać się cięć. Chodzi tu na przykład o mniej pilne remonty, czy zakup sprzętu, który nie jest absolutnie niezbędny.

Podwyżka cen prądu dotknie także sieć tramwajową. W tym przypadku nie wiadomo jeszcze, o ile więcej zapłaci miasto. Na pewno będzie to kilkudziesięcioprocentowy skok.

Kraków: MPK zapłaci o 13 milionów złotych więcej

W Krakowie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne za energię elektryczną będzie płacić o 13 milionów więcej, czyli aż o 60 procent. Zdrożeć mogą też wszystkie inne miejskie usługi, jak wywóz śmieci czy sprzątanie miasta.

Na razie żadnych decyzji dotyczących podwyżki podatków nie ma. Taką decyzje może podjąć Rada Miasta Krakowa.

Olsztyn zapłaci za energię 60 proc. więcej niż przed rokiem

Władze Olsztyna podpisały umowę na zakup prądu razem z ponad trzystoma innymi podmiotami. To zarówno lokalne samorządy (Elbląg, Szczytno, Mrągowo), jak i szpitale, czy uczelnie (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski). Dzięki zakupom grupowym udało się wynegocjować niższe niż w cennikach stawki, aczkolwiek i tak wszyscy odczują podwyżki. Wzrosty cen energii będą dotkliwe.

Zapłacimy ponad 5 milionów 200 tysięcy złotych więcej, plus dodatkowo ponad 700 tysięcy złotych za oświetlenie miasta - powiedziała naszemu reporterowi Marta Bartoszewicz z Urzędu Miasta.

Jak taka podwyżka przełoży się na mieszkańców? Na pewno nie będzie podwyżek cen np. biletów komunikacji, ale mniej pieniędzy w budżecie sprawi, że w Olsztynie zrealizowanych zostanie mniej inwestycji, jak chociażby remonty ulic, czy chodników.

Łódź: Miejski przewoźnik ujął podwyżkę cen w budżecie

Wzrost cen prądu bardzo boleśnie odczuje łódzkie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji. Możemy zapłacić nawet o 70 procent więcej - mówi rzecznik łódzkiego MPK, Agnieszka Magnuszewska. Bierzemy pod uwagę wyniki przetargów z innych miast np. Warszawy czy Wrocławia. Tam cena prądu zdecydowanie wzrosła. My jeszcze nie mamy rozstrzygniętego przetargu na dostawę energii na przyszły rok. Wstępnie planowaliśmy, że w 2019 roku zużyjemy prądu za sumę 47 mln 700 tys. złotych. W tym roku koszty energii dla MPK to 28 mln 400 tys. złotych.

Czy będą podwyżki cen biletów? Tego jeszcze nie wiadomo, bo o zmianach taryf biletów decydują radni.

Na razie łódzki, miejski przewoźnik ujął podwyżkę prądu w planie finansowym na przyszły rok. Te dokumenty złożyliśmy w Urzędzie Miasta i mamy nadzieję, że zostanie to uwzględnione w budżecie Łodzi - dodaje rzecznik Magnuszewska. A dopłata miasta dla MPK, będzie oznaczała kolejny wzrost kosztów dla samorządu.