Dodatkowi rzeczoznawcy ubezpieczeniowi zostaną skierowani na Podkarpacie, w rejony dotknięte niedzielną powodzią. Obiecał to po interwencji reportera RMF FM Maciaja Grzyba największy polski ubezpieczyciel.

REKLAMA

Mieszkańcy podkarpackich gmin Bircza i Fredropol nie usuwali skutków powodzi, w obawie, że ubezpieczyciel nie wypłaci im pełnych odszkodowań. Rano reporter RMF FM informował, że rzeczoznawcy pojawią się na zalanych terenach najwcześniej w poniedziałek.

Interwencja Macieja Grzyba przyniosła skutek. Nasz dziennikarz otrzymał zapewnienie, że w ciągu najbliższego tygodnia straty zostaną podliczone u wszystkich osób poszkodowanych przez powódź. Najważniejsze jest jednak to, że mieszkańcy z podtopionych regionów mogą już sprzątać gospodarstwa. Nie muszą specjalnie czekać na rzeczoznawców – wystarczy, że zniszczone przedmioty złożą w jednym miejscu, a zalane piwnice, stodoły i pola sfotografują.

W wyniku niedzielnej powodzi podtopionych zostało ponad 80 gospodarstw rolnych. Woda porwała także mosty i kładki. Co ciekawe, nikt nie chce się przyznać do Stupnicy – rzeki, która wyrządziła najwięcej szkód w okolicach Birczy. Wójt gminy odgraża się, że będzie żądał odszkodowania od regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. ZGW wypiera się jednak tego potoku: Kilka lat temu został on skomunalizowany, a więc jest w administracji gminnej - mówi dyrektor Jerzy Grela.

Zupełnie innego zdania jest wójt gminy Józef Żydownik. Woda i koryto jest w zarządzie regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie. (…) Spotkamy się w sądzie, wtedy będziemy sobie udowadniać - zaznacza. Jest się o co kłócić, ponieważ właściciel spornej rzeki będzie musiał wydać ponad 2 miliony złotych na naprawę szkód, jakie wyrządziła Stupnica.