Ponad 70 sztuk różnych środków zabezpieczyli inspektorzy sanitarni w niedawno otwartym sklepie najprawdopodobniej z dopalaczami w Łodzi. Towarzyszyli im policjanci, którzy oprócz asystowania inspektorom, prowadzili swoje działania operacyjne.

REKLAMA

W placówce w centrum miasta klienci mogli sami kupować środki z automatu, ustawionego wewnątrz lokalu. Budynek wygląda, jakby przechodził remont, a niemal jedynym wyposażeniem są właśnie automaty. Jak informuje nasza reporterka, w ciągu 10 minut do sklepu weszło kilka osób. Innych klientów odstraszył policyjny radiowóz, który pojawił się przed placówką.

Łodzianie nie chcą takiego sąsiedztwa. Oczywiście jest obawa - mówi kobieta, która mieszka w pobliżu sklepu. Im bardziej są one dostępne i widoczne, to wiadomo, że może coś się stać. Ta łatwość dostępu jest przerażająca - dodaje kobieta.

W podobnie obskurnym miejscu sprzedawano specyfiki w Pabianicach, w pobliżu osiedla mieszkaniowego.

O tym, czy łódzki sklep będzie nadal istniał, zdecydują badania zabezpieczonych specyfików. Jeśli inspekcja sanitarna znajdzie w nich substancje zakazane ustawą, to będzie podstawa do zamknięcia placówki.

(abs)