​W sądzie rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia ruszył proces wytoczony przez Lesława Żurka. Aktor pozwał Skarb Państwa i władze Warszawy za zanieczyszczone powietrze. Przed sądem powiedział: "Zrozumiałem, że do mojego organizmu dostaje się trucizna".

REKLAMA

Lesław Żurek, Katarzyna Ankudowicz, Mariusz Szczygieł, Grażyna Wolszczak i Jerzy Stuhr - to osoby, które pozwały Skarb Państwa lub władze lokalne w ramach akcji #pozywamsmog. Mam wrażenie, że niewystarczająco działa się, jeżeli chodzi o walkę z nim w Polsce. Chcieliśmy to zweryfikować - powiedział Żurek.

Aktor złożył pozew w kwietniu ubiegłego roku. Powództwo dotyczy ochrony dóbr osobistych. Jest to powództwo o zapłatę kwoty 5 tys. zł na cele społeczne na jedno ze stowarzyszeń - poinformował reprezentujący aktora mecenas Oskar Lipiński. W piątek w sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia ruszył proces w tej sprawie.

Podczas rozprawy sędzia Joanna Jezierska dopytywała aktora, jakie jego dobra osobiste zostały naruszone. Żurek powiedział, że chodzi mu o takie dobra, jak np. "brak możliwości korzystania z wolnej przestrzeni poza mieszkaniem czy lokalami zamkniętymi (...) Dodatkowo jestem dziwnie zestresowany tym wszystkim" - stwierdził.

Dodał, że codziennie przejeżdża obok urzędu dzielnicy w drodze do żłobka ze swoim synem i "odruchowo zerka na mierniki, które są zawieszone na fasadzie instytucji", a przez smog nie może uprawiać sportu w taki sposób, jak robił to wcześniej.

Chodzi o bieganie. Uważam, że jest to niebezpieczne. Uważam, że żartem jest organizowane maratonów w mieście, które ma problem ze smogiem. Muszę zmieniać tryb swojego egzystowania - mówił.

"Poczułem smak powietrza"

Powiedział też, że ma małe dziecko i zaczyna mieć problem ze znalezieniem miejsca w Warszawie, gdzie można wyjść z nim na spacer, żeby mogło oddychać zdrowym powietrzem. Poczułem pierwszy raz smak powietrza i to smak bardzo intensywny, kwaśny. Bardzo mnie to przestraszyło. Zrozumiałem, że do mojego organizmu dostaje się trucizna - dodał Żurek.

Natomiast pełnomocnicy Skarbu Państwa wskazywali m.in. na to, że pozew ogranicza się "tylko do lakonicznych stwierdzeń". Argumentowali, że powództwo jest bezzasadne, ponieważ nie jest poparte jakimikolwiek wnioskami dowodowymi.

Sąd wyznaczył kolejne rozprawy na 31 lipca i 2 sierpnia. Wówczas przesłucha świadków strony pozwanej, czyli urzędników zajmujących się ochroną środowiska i jakością powietrza.

To kolejna tego typu sprawa

W styczniu przed tym samym sądem proces o "prawo do oddychania" wygrała aktorka Grażyna Wolszczak. Ona zdecydowała się pozwać jedynie Skarb Państwa, wycofała natomiast pozew przeciwko stołecznemu ratuszowi.

Sąd przyznał jej rację i nakazał Skarbowi Państwa zapłatę pięciu tysięcy złotych na wskazany przez nią cel charytatywny. W uzasadnieniu sąd stwierdził, że bezsprzecznie w Polsce występowały bardzo znaczące przekroczenia poziomu pyłów, szczególnie zimą. Zwrócił też uwagę, że Polska należy do krajów, które od lat mają najbardziej w UE zanieczyszczone powietrze, a choć Skarb Państwa podejmował wiele działań w celu poprawy jakości powietrza, to większość była opóźniona bądź nieskuteczna.

Z kolei w marcu rozpoczął się proces wytoczony przez inną aktorkę - Katarzynę Ankudowicz, która pozwała państwo i władze Warszawy za zaniechania w ochronie powietrza. Domaga się 10 tys. zł zadośćuczynienia, które chce przekazać na cel społeczny.