PO chce, by w Sejmie powstała komisja śledcza, która zajęłaby się m.in. wyjaśnieniem faktycznego celu wycinki w Puszczy Białowieskiej, którym mogło być - według PO - przekształcenie jej w "las o charakterze gospodarczym". Do Sejmu trafił projekt uchwały w tej sprawie.

REKLAMA

PO chce komisji śledczej ws. Puszczy Białowieskiej. Do Sejmu trafił projekt iuchwały

Posłanka PO i "minister ochrony środowiska" w Gabinecie Cieni Platformy Gabriela Lenartowicz podkreśla, że w sprawie Puszczy składała już zarówno zawiadomienie do prokuratora generalnego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, jak i wniosek do Najwyższej Izby Kontroli.

Na razie nie mamy żadnych efektów nigdzie, więc uważamy, że to Sejm powinien się tym zająć. Myślę, że komisja śledcza, złożona z przedstawicieli wszystkich ugrupowań parlamentarnych byłaby tutaj właściwa - powiedziała Lenartowicz. Dodała, że od prokuratora generalnego otrzymała niedawno pismo z odmową wszczęcia postępowania.

Jej zdaniem w sprawie Puszczy Białowieskiej pojawia się tyle niejasności i tyle sprzecznych informacji, że czas najwyższy na bezstronne śledztwo. To nie jest tylko kwestia relacji rządu z UNESCO, czy z Komisją Europejską, ale tak naprawdę w ogóle ochrony przyrody - zaznacza posłanka PO.

Projekt uchwały w sprawie powołania komisji śledczej "do zbadania działań prowadzonych i zlecanych przez członków Rady Ministrów i podmioty nadzorowane przez członków Rady Ministrów w sprawie Puszczy Białowieskiej, w szczególności w związku z masową wycinką starodrzewia Puszczy Białowieskiej" wpłynął do Sejmu w czwartek.

Komisja miałaby m. in. ocenić "rzetelność i legalność działań" wobec Puszczy

Wynika z niego, że 11-osobowa komisja miałaby zająć się m.in. oceną "rzetelności, prawidłowości i legalności działań" podejmowanych przez organy i instytucje publiczne, członków rządu, w szczególności ministra środowiska Jana Szyszkę oraz podległe mu podmioty wobec Puszczy Białowieskiej i tym samym wyjaśnić okoliczności, a także przyczyny i planowane cele masowej wycinki starodrzewia w tym lesie.

Komisja miałaby ponadto zbadać legalność działań ministra Szyszki oraz szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka "w zakresie nadzoru nad podległymi im służbami w związku z podejmowanymi przez te służby czynnościami" wobec osób protestujących w obronie Puszczy. Zadaniem sejmowych śledczych byłoby ustalenie też, czy celem działalności rządu było "przekształcenie Puszczy Białowieskiej w las o charakterze gospodarczym".

W uzasadnieniu projektu czytamy m.in., że "w Puszczy Białowieskiej prowadzona jest masowa wycinka drzew pod rzekomym pretekstem walki z kornikiem drukarzem oraz zapewnienia bezpieczeństwa publicznego i pożarowego".

"Ministerstwo Środowiska i Lasy Państwowe prowadzą swoje działania, pomimo jednoznacznych wskazań naukowców - przyrodników, że tego rodzaju postępowanie bezpowrotnie zniszczy naturalne walory tego obszaru, nie służy zapewnieniu bezpieczeństwa i nie powstrzyma gradacji kornika" - podkreślono w projekcie uchwały.

Dodatkowo - jak wskazano - w Puszczy "masowo wycina się cenne drzewostany we wszystkich klasach wieku, w strefach, w których Polska zobowiązała się przed UNESCO nie prowadzić żadnych cięć i chronić naturalne procesy przyrodnicze".

"Wycinane są drzewa liściaste, na których kornik nie żeruje oraz drzewostany ponad stuletnie. Do prac wykorzystywany jest ciężki sprzęt do masowej wycinki. W wyniku tej działalności Puszczy Białowieskiej grozi nieodwracalna degradacja jednego z najcenniejszych obszarów przyrodniczych nie tylko dla Polski i Europy, ale również świata" - czytamy w uzasadnieniu.

Szyszko: Polska w 100 proc. reprezentuje prawo UE i to prawo implementuje

Wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej ruszyła w połowie zeszłego roku. Minister środowiska Jan Szyszko uzasadniał ją koniecznością ochrony drzew przez plagą kornika drukarza. Przeciwko działaniom rządu i władz Lasów Państwowych protestowały: organizacje ekologiczne, opozycja, UNESCO, a także Komisja Europejska, która wszczęła przeciwko Polsce postępowanie o naruszenie prawa UE w związku z wycinką w Puszczy Białowieskiej. Nakazała też jej wstrzymanie, do czego nie doszło.

Latem tego roku Komisja skierowała sprawę Puszczy do Trybunału Sprawiedliwości UE. 20 listopada sędziowie orzekli, że oprócz sytuacji wyjątkowej i bezwzględnie koniecznej do zapewnienia bezpieczeństwa publicznego, Polska musi natychmiast - pod groźbą 100 tys. euro kary dziennie - zaprzestać wycinki drzew.

W grudniu w TSUE ruszyła rozprawa, która ma ostatecznie rozstrzygnąć kto ma rację w sporze o Puszczę Białowieską - polski rząd, czy Komisja Europejska. KE zarzuca ministerstwu środowiska, że pozwalając na zwiększoną wycinkę w Puszczy naruszył art. 6 i 12 dyrektywy siedliskowej oraz art. 5 dyrektywy ptasiej.

Obie te dyrektywy stanowią podstawę unijnego programu Natura 2000. Chodzi m.in. o to, że zgodnie z art. 6 dyrektywy siedliskowej polskie władze, chcąc zgodzić się na większą wycinkę, powinny dokonać odpowiedniej oceny skutków takich działań na środowisko. Według KE i ekologów Polska tego nie zrobiła.

Minister Szyszko przekonywał na początku grudnia, że Puszcza Białowieska wymaga działań ochronnych - chodzi m.in. o usuwanie zaatakowanych przez korniki drzew, bo w przeciwnym razie mogą z niej zniknąć niektóre gatunki. Zwrócił się też do Trybunału, aby ten oddalił pozew Komisji Europejskiej. Polska w 100 proc. reprezentuje prawo Unii Europejskiej, (...) równocześnie to prawo (dyrektywa siedliskowa i ptasia - PAP) implementuje - zapewniał szef MŚ.

Premier Mateusz Morawiecki zadeklarował podczas grudniowego expose, że Polska będzie respektować ostateczny wyrok TSUE dotyczący Puszczy.

(ph)