Rosjanie powinni być przygotowani na scenariusz, że gdy zakładnicy zaczną uciekać, terroryści będą do nich strzelać - uważa były dowódca GROM, pułkownik Roman Polko. Doszło jednak do rzezi.

REKLAMA

Zdaniem pułkownika Rosjanie mieli wystarczająco dużo czasu, by dobrze przygotować się do akcji. Jak mówi, w takich operacjach siły specjalne tworzą kilka tzw. pierścieni: W pierścieniu zewnętrznym są siły gotowe do ataku natychmiastowego, powinny też być siły do ataku planowanego, czy też innej możliwości.

A jednak, jak widać na przekazach telewizyjnych, w Besłaniu rządzi przede wszystkim chaos. Nie rozumiem tego. Było na tyle czasu, że chociażby ten pierścień zewnętrzny powinien być na tyle szczelny, że nie powinno mieć miejsca strzelanie z czołgów do terrorystów. Naprawdę trudno jest mi to wszystko pojąć.

Władze nie zabezpieczyły terenu i tym „pierścieniem zewnętrznym” stały rodziny zakładników. Kiedy rozpoczęła się strzelanina, ludzie rzucili się w kierunku szkoły. Każde miejsce zdarzenia powinno być odpowiednio zabezpieczone – te rodziny nie powinny się tam znajdować - dodaje płk Polko. Co więcej, pierwsze karetki pogotowia dojechały tam dopiero po 15 minutach

Płk Polko uważa, że w tej sytuacji należało negocjować, wykorzystać liderów czeczeńskich do negocjacji i nie uciekać się do siły. Nawet, jeśli terroryści zaczęli strzelać do uciekających dzieci, nie odpowiadać ogniem. Dowódca powinien pomyśleć, co może spowodować takie zachowanie. To okrutne, co powiem, ale lepiej, żeby zginęło kilka osób, niż doprowadzić do takiej tragedii.

Dużej grupie terrorystów, prawdopodobnie przebranych w cywilne ubrania, udało się uciec. Teraz trwa polowanie na nich. Używane są do tego czołgi, mogą więc być kolejne ofiary. To nie są siły specjalne, to jest jakiś chaos, nie wiadomo, kto z kim walczy - podsumowuje Roman Polko.