Prawo i Sprawiedliwość wycofuje się z kontrowersyjnej zmiany Kodeksu wyborczego. Pełnomocnik wnioskodawców Marek Ast poinformował na Twitterze, że PiS nie zamierza zmieniać przepisów artykułu 106., dotyczących agitacji wyborczej. Z innych proponowanych zmian w Kodeksie wyborczym PiS na razie nie zamierza zrezygnować.

REKLAMA

PiS chciał, by każdy wyborca mógł prowadzić agitację bez konieczności uzyskiwania zgody pełnomocnika wyborczego. Obecny Kodeks wymaga takiej zgody, co pozwala na kontrolowanie działań kampanijnych. Wprowadzenie proponowanej przez PiS zmiany umożliwiałoby prowadzenie agitacji każdemu wyborcy, a to mogłoby otworzyć drogę do nadużywania tego prawa.

Jak poinformował poseł Marek Ast, zastrzeżenia do proponowanego rozwiązania wniosła podczas prac nad projektem strona społeczna. Chociaż prace nad projektem trwają, poseł już dziś publicznie zapowiedział przywrócenie obecnie obowiązującej wersji artykułu 106.

W trakcie prac nad nowelizacj kodeksu wyborczego strona spoeczna wniosa zastrzeenia do zmiany zasad prowadzenia agitacji wyborczej dlatego uwzgldniajc ten gos w drugim czytaniu wycofamy z projektu t propozycj przywracajc obecnie obowizujc tre art 106 kodeksu

marek_astJanuary 13, 2023

6 tysięcy nowych lokali do głosowania

Zgodnie z pozostałymi proponowanymi zmianami od jesiennych wyborów parlamentarnych wzrośnie liczba lokali do głosowania. W całym kraju miałoby ich być o prawie 6 tysięcy więcej.

Sama idea zwiększenia liczby komisji wyborczych nie budzi kontrowersji, ale są zastrzeżenia co do jej wykonania. Nowe lokale powstaną w najmniejszych miejscowościach, gdzie z reguły większym poparciem cieszy się PiS, dlatego opozycja uważa, że ustawa ma pomóc partii rządzącej w nadchodzących wyborach.

Oczywiście wcale nie jest przesądzone, że to PiS skorzysta na dodatkowych lokalach i zwiększeniu frekwencji - to zależy już od wyborców. Największym problemem są teraz terminy. Aby zmiana Kodeksu wyborczego odbyła się zgodnie z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego, powinna zostać uchwalona i podpisana przez prezydenta do 20 lutego. Szanse na to są niewielkie.

Dlaczego 20 lutego to ostatni termin na zmiany?

Według art. 98.2 konstytucji prezydent zarządza wybory parlamentarne "nie później niż na 90 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu". Ponieważ kadencja obecnego Sejmu kończy się 12 listopada, Andrzej Duda najpóźniej może ogłosić wybory 20 sierpnia. W połączeniu z orzecznictwem TK oznacza to jednak, że trwający 6 miesięcy zakaz dokonywania zmian w prawie wyborczym powinien zacząć obowiązywać 20 lutego.