Będzie sądowy finał wypadku paralotniarza w Gorzycach na Śląsku. Jak się okazuje mężczyzna, który spadł z wysokości kilku metrów, był pijany. W jego organizmie stwierdzono ponad półtora promila alkoholu.

REKLAMA

Mężczyzna będzie odpowiadał karnie za to, że sterował paralotnią w stanie nietrzeźwości. A grozi mu za to nawet do dwóch lat więzienia.

W czasie lotu paralotniarz zahaczył też skrzydłem o przewody energetyczne i uszkodził trzy linie. Dlatego niewykluczone, że będzie musiał też zapłacić firmie energetycznej.

Wreszcie upadając, częściowo zniszczył uprawę kukurydzy i za to też może teraz odpowiadać.


Zaraz po wypadku mężczyzna z urazem klatki piersiowej trafił do szpitala. Sprawą, poza policje, zajęła się też komisja badania wypadków lotniczych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Zapalił papierosa na szpitalnym łóżku. Był zakażony Covid-19 i podłączony do tlenu